niedziela, 29 kwietnia 2012

Rozdział 4

Film skończył się koło 18. Ze względu na porę roku zaprowadziłam Jasona do domu. Mimo iż było ciepło na dworze, to jednak był to środek października, tak więc o tej porze zaczynało się już ściemniać. Z resztą był zmęczony no i rano musiał wcześnie wstać. Pomogłam mu się umyć, przebrać i położyłam go spać. Zajęło mi to około pół godziny. Po tym czasie wróciłam do domu chłopaków. Tam spotkanie przybrało już inny charakter.
Sam w najlepsze rozmawiała z Harrym i Zaynem, Niall siedział przy stole w jadalnii i jadł jakieś ciastko. Nad nim stał Liam i krzyczał na niego, że za dużo je. Louis stał przy wielkich szklanych drzwiach prowadzących do ogrodu. Przeszłam cicho w jego stronę i stanęłam obok niego. Patrzyliśmy się przez okno jakieś 10 minut.
- Nie mogę mu pokazać żadnej słabości. Nie chcę, by widział, jakie to wszystko jest trudne dla mnie. Dlatego nie płaczę przy nim, staram cały czas się uśmiechać. Chcę by miał szczęśliwe dzieciństwo, pomimo tego, iż nie ma ani ojca, ani dziadków. Nie ma nikogo prócz mnie. - powiedziałam spokojnie, patrząc daleko przed siebie.
- Jason jest wielkim szczęściarzem. Ma wspaniałą, piękną i mądrą mamę. Na pewno jest szczęśliwy. Widać to po nim. - objął mnie ramieniem, również patrząc przez szybę. Znów trochę tak staliśmy.
- Ejjj!!! Co wy tak stoicie i gapicie się w ten ciemny ogród? Chodźcie, musimy się lepiej poznać. - Harry podszedł do nas od tyłu i objął za ramiona. My z Louisem spojrzeliśmy na siebie i podążyliśmy za nim. Na stoliku kawowym stało kilka butelek rożnorakiego alkoholu, 6 szklanek i jakieś przekąski.
- Dlaczego ich jest sześć, jak nas jest siemioro? - wskazałam na szklanki.
- Ja nie piję. - odrzekł Liam - Po prostu nie chcę.
- Okay. Rozumiem.
Usiedliśmy na podłodze wokół stolika: Zayn, Sam, Harry, Niall, ja, Louis i Liam. Pierwsza kolejka była spokojna. Gadaliśmy, śmialiśmy się. Kolejne były już częstsze i mocniejsze.
- Hej! A może zagramy w butelkę? - rzucił nagle Harry, na co wszyscy się zgodziliśmy. Przenieśliśmy się całkowicie na podłogę. Wzięliśmy pustą butelkę po winie, którym namiętnie popijałam wódkę. Pierwszy zakręcił oczywiście Harry. Wypadło na Sam.
- Pytanie czy zadanie?
- Zadanie - odpowiedziała z ogromną ciekawością, co dostanie.
- To może na początek... Przeliż się z Mary. - powiedział z tym samym błyskiem w oku jaki miał gdy się nam przedstawiał. Spojrzałyśmy na siebie i szeroko się uśmiechnęłyśmy. Zabrałam butelkę ze środka i podałam ją Lou. Usiadłyśmy z Sam w środku koła, każda na piętach. Ujęłam jej twarz w dłonie, ona wsunęła swoje w moje włosy i przybliżyła do siebie. Delikatnie się pocałowałyśmy. Spojrzałyśmy na facetów. W oczach można było zauważyć, że chcą więcej. Znów popatrzyłyśmy na siebie i pocałowałyśmy się bardziej zachłannie. Nasze wargi zaczęły pocierać się coraz szybciej o siebie, języki pocierały się gwałtownie raz w moich, raz w jej ustach. Kątem oka spojrzałyśmy na chłopaków. Siedzieli z szeroko otwartymi oczami i buziami. Nie spodziewali się tego. Dobrze wiedziałyśmy, że widok nas dwóch całujących się w ten sposób podnieca ich. Poszłyśmy o krok dalej. Zaczęłyśmy cichutko jęczeć, pieszcząc się nawzajem przez materiał sukienek. Pierwszy nie wytrzymał Harry. Wybiegł do łazienki, w której zamknął się na jakieś 5 minut. My skończyłyśmy nasze zadanie delikatnym całusem w policzek, po czym wróciłyśmy na swoje miejsca.
- Co to było? - spytał Lou, który nie mógł uwierzyć w to co stało się kilka chwil wcześniej.
- No miałam się przelizać się z Mary, więc to zrobiłyśmy. - odpowiedziała Sam posyłając mi przy tym oczko.
- Yyyy.. Czy wy jesteście..? - zaczął Liam, ale mu przerwałam.
- Nie, skądże. Jesteśmy przyjaciółkami, robimy czasem takie rzeczy, ale nie jesteśmy ze sobą. Zdecydowanie wolimy facetów.
- Uff.. A już się bałem.. - rzucił Zayn ale zaraz ucichł. Dlaczego on się tym przejął? Zaraz z łazienki wyszedł Harry, ciężko oddychając.
- Ulżyło Ci? - zaśmiała się Sam.
- Pierwszy raz pocałunek dwóch kobiet wywołał u mnie TO.. - usiadł na swoim miejscu i zaparł się z tyłu dłońmi. Uspokajał jeszcze swój oddech.
- Dobra Sam, teraz ty. - podałam jej butelkę. Ona od razu mocno zakręciła. Po kilku chwilach zatrzymała się na Louisie.
- Biorę pytanie.
- Ile centymetrów ma twój...
- Sam, może nie pytaj się o takie rzeczy na pierwszym spotkaniu, okay? - szybko zareagowałam, bo widziałam jak na twarzy Lou rodzi się lekkie zakłopotanie.
- No dobra, niech Ci będzie. To.. Jak długo znasz się z Mary i co Cię z nią łączy, bo nic mi nie chciała powiedzieć. - wytknęła mi język.
- Z Mary znam się - tu spojrzał na mnie - całe życie, z przerwą na te 14 lat rozłąki. Jako małe dzieci byliśmy najlepszymi przyjaciółmi i byliśmy dla siebie pierwszą miłością. Byliśmy nierozłączni, do czasu wypadku, po którym Mary wyjechała do Hiszpanii. Ale teraz znów jest blisko mnie i czuję, że niczego więcej już nie potrzebuję od życia. - mówiąc to patrzył mi prosto w oczy, które zaszły łzami. Przytuliłam go mocno, on wtulił głowę między moją szyję a bark. Reszta wydobyła z siebie ciche 'aww', co było słodkie.
- Dobra, koniec płakania. Kręć - puściłam przyjaciela i otarłam tych kilka łez, które spłynęły mi po policzkach. Butelka znów zawirowała i padło na mnie.
- Zadanie. - Louis zmierzył mnie wzrokiem od włosów aż po palce u stóp, potem popatrzył na wszystkich dookoła. Jego wzrok spoczął na Niallu.
- Zrobisz wszystko? -spytał mnie nie odrywając wzroku od przyjaciela.
- Pewnie.
- Doprowadź Nialla do szaleństwa. Tak, żeby Cię pożądał całym sobą...
Wszyscy spojrzeliśmy się na niego jak na wariata.
- Niall - zwróciłam się do blondyna - zgadzasz się?
- No możesz spróbować - powiedział niepewnie.
- Ona nie musi próbować. Jej każdy ulegnie - dorzuciła się Sam z zawadiackim uśmiechem.
- Co masz na myśli? - spytał Zayn.
- Zaraz zobaczysz.
Wstałam i poprosiłam gestem, by Niall zrobił to samo. Wcześniej ściągnęłam szpilki, więc byłam mniej więcej jego wzrostu. Spojrzałam mu bardzo głęboko w oczy. Zaczęłam zatapiać się w tym błękitnym oceanie. Widać w nim było ciekawość, ale także niepewność. Opuszkami palców przejechałam po jego ustach, zjechałam niżej po szyi na klatke piersiową. Mój wzrok podążał za palcami. Przygryzłam dolną wargę. Jego ciało przeszedł ledwie wyczuwalny dreszcz. Przejechałam dłońmi po jego klacie i brzuchu, najpierw w dół, potem znów w górę. On stał nieruchomo, przyglądał się moim ruchom. Znów spojrzałam mu w oczy. Wzięłam jego dłonie i położyłam je na moich biodrach dając przy tym znak, żeby się nie bał mnie dotykać. Podziałało. Przysunął mnie bliżej siebie. Nasze usta dzieliło teraz kilka centymetrów. Chciał mnie pocałować, wyczułam to. Rozszerzyłam lekko wargi jak do pocałunku, ale nie zrobiłam tego. Gdy ledwie moje usta zetknęły się z jego, uśmiechnęłam się. Nie wiedział, o co chodzi. I właśnie tak miało być. Powoli wsunęłam dłoń w jego włosy i zaczęłam składać delikatne pocałunki poczynając od kącika jego ust, przechodząc przez szyję, a kończąc na obojczyku. Jego dłonie błądziły po moich plecach.
- Czy wykonałam swoje zadanie? - szepnęłam mu do ucha erotycznym głosem.
- Raczej tak, ale musisz spełnić jeszcze jedną rzecz by zadanie było wykonane poprawnie. - ujął mój podbródek i przybliżył moje usta do jego. Czułam jego ciepły, krótki oddech. Był totalnie nakręcony. Złożył delikatny pocałunek na moich ustach. Nagle coś we mnie drgnęło. Spodobało mi się to. Chciałam więcej. Położyłam dłoń na jego karku i wpiłam się w jego usta. Zaczęliśmy pogłębiać pocałunek, robiliśmy to coraz bardziej zachłannie. Trwało to dobrą chwilę gdy wtem oderwałam się od niego całkowicie. Wyszłam z jego objęcia.
- Przepraszam, poniosło mnie trochę. - zakryłam usta dłonią i spuściłam wzrok.
- Boże, czułem się jakbym był na planie pornosa.. - wydusił z siebie Harry.
- Dobra jesteś. Udało Ci się jak rzadko której dziewczynie.. - powiedział Niall, po czym dał nieśmiałego całusa w policzek. - Chciałbym to powtórzyć, ale na osobności - wyszeptał na koniec. Spojrzałam w jego oczy. Znów ta ciekawośc i pożądanie malowało się w nich.
- Może kiedyś, ale musimy się już zbierać. - uśmiechnęła się do niego, po czym zabrałam swoje rzeczy i wyszłam, a Sam zaraz za mną. Gdy byłyśmy przed drzwiami do domu przystanęłam na chwile.
- Co jest? - spytała Sam.
- Wszystko szło po mojej myśli dopóki mnie nie pocałował.
- A co w tym złego?
- To, że On jest inny niż wszyscy inni faceci, z którymi się całowałam i to zaczyna mnie pociągać, a nie chcę tego.

Rozdział jest jaki jest. Końcówka jest do dupy no ale nie wiedziałam jak to zakończyć. W ogóle jest inaczej niż planowałam ale dobra. Zostawiam tak :) Chciałam, żeby było trochę sprośnie ale wyszło jak wyszło. Dalej może będzie tego więcej. Mam nadzieje że się spodobał i proszę o opinię, bo nie wiem czy dalej to ciągnąć.

2 komentarze:

  1. wpadłam przypadkiem, ale bede zaglądać częściej. :D
    podoba mi sie *.*
    zapraszam tez do siebie.
    http://dreams-come-true-1dxo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. łoooo kurde.... się szykuje....

    OdpowiedzUsuń