poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Rozdział 5

Minęło już 1,5 miesiąca od kiedy poznałam chłopaków. Rzadko się z nimi widywałam. Może oni mają napięty grafik, ale ja mam bardziej. Codziennie rozmawiam z Louisem przez telefon. Tych kilka minut, bo nie mogę pozwolić sobie na więcej, gdyż On dzwoni późno wieczorem; daje mi tak niesamowitą radość, że nie potrafię jej nawet opisać słowami. Co wieczór czekam, aż będę mogła usłyszeć jego wesoły głos.
Za oknami śnieg. Nic dziwnego. To przecież połowa grudnia. Jason ma mniej zajęć w szkole, ja na uczelni z resztą też. W pracy jednak dalej wir. Zawsze gdy nadchodzi zima trzeba pracować do późna, bo u nas jest ciepło a nawet czasami gorąco, tak więc klienci chętnie przychodzą by się ogrzać.
Za dwa tygodnie święta. Kolejne święta w Anglii z rodziną Sam. Co roku na Boże Narodzenie jej rodzice przyjeżdżają z Hiszpanii by pobyć trochę z córką i swoją rodziną. My też się do niej zaliczamy. Bardzo jestem im za to wdzięczna.
Pewnego dnia, gdy szłam z Jasonem na spacer do parku spotkaliśmy chłopaków, którzy właśnie wychodzili z domu. Na nasz widok Louis wybiegł przed szereg i rzucił się na mnie. Oboje wylądowaliśmy w zaspie śnieżnej.
- Lou! Ty głupku! Co Ty robisz! - nie mogłam powstrzymać się od śmiechu.
- Tak się za Tobą stęskniłem. Dobrze wiesz, że nie wystarcza mi tylko dźwięk Twojego głosu w słuchawce telefonu.
- No dobra. Takie usprawiedliwienie przyjmuję. - pocałowałam go w nos - A teraz pomóż mi wstać, bo czuję jak mi ciuchy przemakają. - wstał ze mnie i wyciągnął dłoń. Chwyciłam się jej i podciągnął mnie do góry. Przywitałam się z resztą. Gdy podeszłam do Nialla spojrzałam mu w oczy. 'Tęskniłem za Tobą' - to właśnie mówiły. Podeszłam do niego bliżej, oplotłam go rękoma w pasie i wtuliłam się w niego. Objął mnie mocno i pocałował we włosy. Staliśmy tak chwilę, gdy nagle poczułam cios w plecy. Szybko odwróciłam się za siebie. Zayn uczył Jasona jak dobrze rzucić śnieżką i akurat za cel wybrał sobie mnie.
- To więc tak? - krzyknęłam w ich stronę, po czym wzięłam trochę śniegu, ulepiłam kulkę i z całą siłą cisnęłam ją w mulata. Mocno oberwał w ramię. Zrobiłam pozę zwycięzcy, ale za chwilę już uciekałam, bo Zayn, poruszony tym, że oberwał od dziewczyny, zaczął mnie gonić. W pewnym momencie jednak przystanął i obrócił się za siebie. Niall rzucił w niego śnieżką by odciągnąć go ode mnie. Wykorzystałam to i powaliłam Zayna na śnieg. Siedziałam na nim okrakiem.
- I co? Nie trzeba było ze mną zadzierać - wytknęłam mu język.
- Dobra, dobra. Wygrałaś. Ale uważaj - zemszczę się. - zrobił chytry uśmieszek, co wyglądało uroczo. Wstaliśmy i wróciliśmy do reszty.
- Może chcecie z nami iść do parku? - spytałam, bo widziałam jak dobrze bawią się na ulicy. Cała piątka wyraziła bardzo głośno swoją zgodę na ten pomysł. Zayn wziął Jasona na barana a obok nich szedł Liam. Mały złapał dobry kontakt z tym drugim. Ciągle gadali o jakichś bajkach dla dzieci. Za nimi szli i wygłupiali się cały czas Harry z Louisem. Zaczynam się zastanawiać, czy ich nie łączy coś więcej niż tylko przyjaźń. Nasz pochód zamykaliśmy ja i Niall. Szliśmy koło siebie, w ciszy.
- Mary.. - spytał w końcu trochę niepewnie.
- Tak? - spojrzałam na niego.
- Czy Ty i Louis.. Was łączy coś więcej? Ciągle o Tobie mówi, nie przestaje myśleć. Często gubi się w tekstach piosenek, czego nigdy wcześniej nie robił..
Patrzyłam na niego i nie chciałam uwierzyć w to co mówił. Czyżby Louis się we mnie zakochał? Ale przecież jesteśmy przyjaciółmi, zresztą dopiero poznajemy się na nowo. Nie chcę stracić go jako przyjaciela. Niall chwycił moją dłoń, ubraną w żółtą rękawiczkę. Spojrzałam na nią a potem na niego.
- Mary, wiem, że to może głupio zabrzmieć, ale od tamtego dnia kiedy się poznaliśmy, od tego cholernego pocałunku ja też nie mogę przestać o Tobie myśleć.
Patrzył mi głęboko w oczy. Jego usta zbliżały się do moich. Odwróciłam twarz.
-Przepraszam, nie mogę. - wyszeptałam. Musnął lekko mój policzek.
- Rozumiem, czujesz coś do niego.
- Nie, tylko..
- Masz kogoś.. Boże, ale się wygłupiłem - odszedł zasmuony.
- Niall, to nie tak - podbiegłam do niego i chwyciłam za dłoń. Patrzył na oddalających się przyjaciół. - Spójrz na mnie, proszę. - jego oczy były pełne zrezygnowania - Nie mam nikogo. Nigdy nie miałam. Nigdy nie byłam też zakochana. Zaskoczyłeś mnie tym wyznaniem i tym co powiedziałeś o Lou.. Ja po prostu nie jestem gotowa na.. Na bycie z kimś. Zawsze miałam tylko Jasona i Sam..
- Ale teraz masz też nas - objął mnie za biodra i przysunął do siebie. Patrzył mi w oczy. Zaszkliły mu się lekko na moje słowa.
- Mam Was.. - ujęłam jego twarz w dłonie - Mam Ciebie.. Nie chcę Cię zranić, ale.. Najpierw muszę Cię lepiej poznać. Nie mogę od tak zmienić swojego życia po raz kolejny. Jestem tym zmęczona. - słuchał mnie uważnie, jakby chciał dokładnie zapamiętać każde moje słowo - Też coś do Ciebie poczułam, ale muszę się upewnić czy to właśnie Ty jesteś tym jedynym.. - nasze usta znów były niebezpiecznie blisko siebie, położyłam dłoń na jego karku, coś w środku mówiło mi, by go pocałować.
- Niall, chodź tu na chwilę! - Louis krzyknął do nas. Chłopak zaśmiał się cicho.
- Zawsze mi przeszkadzają. Chodź. - pocałował mnie w czoło i chwycił za rękę. Przeszliśmy do nich spokojnym krokiem. W oczach Louisa widziałam lekki zawód.
- Gdzie jest Jason? - spytałam. Chciałam nie uczestniczyć w tej rozmowie.
- Z chłopakami na lodowisku - wskazał mi kierunek, w który od razu się udałam.
Zobaczyłam śliczny obrazek. Zayn i Liam jechali tyłem i ciągnęli za sobą pozostałą dwójkę. Liamowi i Jasonowi nawet nieźle szło. Byłam z niego dumna. Harremu i Zaynowi nie szło już tak dobrze. Harry co chwila się wywracał i pociągał za sobą Zayna. Wypożyczyłam łyżwy i weszłam na lód. Kiedyś trochę jeździłam na rolkach, więc łatwo mi to przychodziło. Pomogłam chłopakom wstać i razem z Zaynem ciągnęliśmy Harrego. We dwójkę jakoś sobie radziliśmy. Jako tako Harry nauczył się jeździć. Ja zaczęłam się ścigać z chłopakami. Dawno tak się nie bawiłam. Nagle mój wzrok natrafił na Nialla i Louisa, którzy stali kilkanaście metrów od nas i wyglądało na to, że się kłócą. Wtem Niall odwrócił się od przyjaciela i ruszył w stronę domu. Lou zaś przyszedł na lodowisko. Podjechałam do niego.
- Louis, coś się stało? Gdzie poszedł Niall?
- Dostał ważny telefon. Musiał już iść. - po mojej minie wywnioskował, że mu nie wierzę, więc szybko zmienił temat - Mary, co powiesz na to byście pojechali ze mną do Doncaster na święta, do mojej rodziny? Ty, ja i Jason.
Zaskoczył mnie. Nie spodziewałam się takiej propozycji.
- Bardzo chętnie, ale muszę o tym pogadać z rodziną Sam. Wiesz, od kiedy się tu przeprowadziłam zawsze spędzałam święta z nimi.
- Nie ma sprawy. Widzę, że dobrze się bawicie, ale robi się już ciemno i zimno. Chodźcie, odprowadzimy Was do domu.

Takie nijakie, ale jakieś jest. Nie podoba mi się końcówka, ale przy każdym rozdziale tak mam. Dziękuje za komentarze i tych 500 wejść :*

4 komentarze:

  1. Ej pisz dalej przeczytał wszystko dzisiaj jednym tchem :D zapraszam do mnie - the-a-team-story.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. ejj, gdzie są ankiety??? chciałam je jeszcze trochę zaspamować!:D

    Julka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. stwierdziłam, że to do dupy.. ale będą inne :D coś wymyślę, a nawet zaraz wstawię :*

      Usuń
    2. Dziękuję;) na razie są tylko moje odpowiedzi;p dwie;D

      Usuń