środa, 6 czerwca 2012

Rozdział 18

Obudził mnie dźwięk telefonu, ale.. nie mojego. Otworzyłam leniwie oczy. Koło mnie leżała jakaś postać zwrócona twarzą do mnie. W pierwszej chwili nie wiedziałam kto to, ale w końcu wzrok mi się ustabilizował.
- O kurwa.. - wyszeptałam - Co On tu robi?
Harry leżał koło mnie, nagi, jedną ręką obejmując mnie w pasie. Spojrzałam na siebie, też nie miałam nic na sobie.
-Tylko nie to! Nie mówcie mi, że się z nim przespałam! Cholera, nic nie pamiętam..
Wytężałam umysł z całej siły, ale miałam kompletną dziurę w pamięci. Nagle zrobiło mi się niedobrze. Pobiegłam szybko do łazienki. Wymiotowałam dobrych 15 minut. To chyba przez te prochy. Nie mogę znów być w ciąży. Gdybym była to takie odruchy miałabym już jakiś czas temu. Obmyłam twarz i założyłam szlafrok. Wróciłam do sypialni. Harry właśnie się obudził i rozglądał po pokoju.
- Czy my..? - spytał patrząc na mnie niepewnie.
- Chyba tak. - odrzekłam smutno. Dlaczego ja to zrobiłam? Przecież nawet dobrze go nie znam. Nie rozmawiamy ze sobą. Poza tym jest dużo młodszy ode mnie. To jakbym go wykorzystała. - Chcesz kawy?
- Poproszę.
Poszłam do kuchni. Nastawiłam czajnik, wsypałam kawę do kubków. Udało mi się znaleźć nawet jakieś ciastka. Wtem poczułam jego dłonie na moich biodrach. Odgarnął moje włosy z szyi i zaczął po niej całować.
- Harry, co ty robisz? - spytałam, nalewając wodę do kubków.
- Wczoraj mówiłaś, że lubisz jak tak robię - wyszeptał mi do ucha po czym znów przyssał się do szyi. Wczoraj. Czyli on coś pamięta.
- Czy ty pamięta.. - obróciłam się do niego i niedokończyłam zdania. Jego miękkie wargi ocierały się o moje. Nie mogłam przestać. On miał w sobie coś, co mnie do niego zaczęło przyciągać. Rozwiązał sznurek od szlafroka i powoli zsunął go z moich ramion. Moje dłonie spoczęły na jego barkach. Chwycił mnie za uda i uniósł trochę do góry. Oplotłam go nogami w pasie. Zaniósł mnie z powrotem do łóżka. Kochaliśmy się dobrych kilka godzin. Wreszcie wymęczeni leżeliśmy wtuleni w siebie. Bawił się moimi włosami. Ja jeździłam palcami po jego umięśnionym brzuchu.
- Zakochałem się w Tobie. - rzucił nagle.
- Nie możesz. Powiedz, że żartujesz! - podniosłam się i spojrzałam na niego. Nie żartował. Był całkowicie szczery. - Proszę... - oczy zaszły mi łzami.
- To nie jest zależne ode mnie. Zachwyciłem się Tobą już pierwszego dnia. Pamiętasz, jak podczas gry w butelkę całowałaś się z Sam, a ja nagle wybiegłem do łazienki? - kiwnęłam głową - To nie tylko dlatego, że to naprawdę było niesamowite, ale.. Wyobraziłem sobie, że zamiast Sam to mnie tak całujesz...
Nie mogłam dalej tego słuchać. Wstałam, nałożyłam na siebie jakąś bluzkę i poszłam do kuchni, trzaskając drzwiami od sypialni. Znalazłam w szafce butelkę piwa. Otworzyłam ją, znalazłam jeszcze jakieś tabletki. Połknęłam kilka albo kilkanaście, popiłam je alkoholem. Chwilę później straciłam przytomność.

- Mary! Słyszysz mnie?
Usłyszałam czyjś głos nade mną. Powoli otworzyłam oczy. Oślepiło mnie białe światło, ale chwilę później rozróżniałam już kolory. Wokół siebie widziałam kilka niewyraźnych postaci. Wreszcie wzrok mi się poprawił i widziałam już dość wyraźnie nad sobą cztery osoby: Sam, Nialla, Harrego i Louisa.
- Gdzie ja jestem? - chciałam się podnieść, ale znów zawirowało mi w głowie.
- Leż, kochanie. - Louis chwycił moją dłoń i gładził mnie po włosach.
- Louis, gdzie ja jestem? - mówiłam z zamkniętymi oczami, gdyż nadal wszystko mi wirowało.
- W szpitalu. Ze..
- Nienawidze tego miejsca. - wycedziłam przez zęby. - Zabierzcie mnie stąd.
- Nie możemy. Zemdlałaś i Harry przywiózł Cię tutaj. Dopiero co się wybudziłaś, po czterech dniach..
- Nie obchodzi mnie to. Chce do domu. Albo lepiej. Trzeba było dać mi umrzeć.
- Nie mów tak - wtrącił się Niall.
- A jak mam mówić? Moje życie to pasmo samych porażek..
- Mary, masz cudownego syna, który Cię potrzebuje, szóstkę przyjaciół, dla których jesteś bardzo ważna. Jesteś piękną, inteligentną kobietą.
- Szóstkę przyjaciół, tak? Jeden o mało co nie popełnił przeze mnie samobójstwa, z dwo...
- Wiemy. Nie musisz więcej mówić. Harry wszystko nam opowiedział. - znów odezwał się Louis. Zapadła cisza. Przerwał ją dopiero lekarz, który właśnie wszedł do sali.

*Louis*

Ciężko było mi słuchać opowieści Harrego o tym, jak odnalazł Mary, o tym, jak się z nią przespał i o tym, że też ją kocha. To ostatnie najbardziej mnie zabolało..
Lekarz właśnie przyszedł i poprosił byśmy wyszli. Chciał porozmawiać z Mary na osobności. Opuściliśmy salę i usiedliśmy na przeciwko niej. Sam poszła na dół do Zayna, Liama i Jasona, którzy byli w kawiarni na lodach. Chciała im osobiście przekazać, że Mary się obudziła.
Siedzieliśmy we trzech w ciszy, aż nagle usłyszeliśmy krzyki Mary. Nierozumieliśmy nic z tego, ale musiała być czymś zdenerwowana. Chwilę później lekarz z poważną miną wyszedł z sali.
- Pacjentka potrzebuje teraz trochę spokoju i.. Rozmowy. Pielęgniarka zaraz przyniesie jej jakieś leki na uspokojenie. - to rzekłszy, odszedł. Spojrzeliśmy po sobie, wstaliśmy i weszliśmy z powrotem. Mary leżała bokiem skulona na łóżku. Ukryła twarz w dłoniach. Płakała. Usiedliśmy przy niej - ja na krześle, Niall koło mnie, a Harry na końcu łóżka. Młoda dziewczyna weszła z małym kubeczkiem.
- Panno Colins, proszę to wziąść. - podała jej tabletkę i kubek z wodą. Mary niechętnie połknęła specyfik. Nic nie odpowiedziała dziewczynie tylko znów ukryła twarz w poduszce. Dziewczyna opuściła salę.
- Mary.. - Harry zaczął, ale ona mu przerwała.
- Jestem w ciąży.
Zaniemówiliśmy. Wszystkiego byśmy się spodziewali, ale chyba nie tego.
- To znaczy, nie jestem. Byłam. Nie - zaczęła plątać się w swojej wypowiedzi. Usiadła przodem do nas, oparła się na poduszkach i utkwiła wzrok w Niallu. - Jestem w ciąży, ale.. Przez stres jaki ostatnio przeżyłam, ilość alkoholu i te narkotyki, które teraz brałam.. - znów się rozpłakała. Głos jej się łamał przy ostatnich słowach - Przepraszam Niall.

No i jest 18. Znów szpital. Ale nie wiedzialam jak to rozwiazac za bardzo. Wzielam pomysl od dziewczyn. Dziekuje :* zobaczymy co bedzie dalej <3

5 komentarzy:

  1. O.MÓJ.BOŻE.
    Ciąża?
    Poronienie?
    I KOLEJNY ZAKOCHANY Z ONE DIRECTION DO KOLEKCJI?
    Jesteś strasznie okrutna dla tej Mary, wiesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbys zobaczyla wyniki sondy obok to bys padla ze smiechu. Tyle czasu jes watek mary-lou-niall a tu ktos klika zayn a on przeciez jest z sam! Dlatego dorzucilam jeszcze harrego ale tak tylko na razie. Cos sie z nim wymysli.. Juz pisze dalej i moze dzis wrzuce. I tak. Wiem ze jestem dla niej okrutna. Tak jak dla wszystkich bohaterow moich dwoch opowiadan :D

      Usuń
  2. była w ciąży z Niallem ?! O FUCK ! dlaczego zabiłaś jej dziecko? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja go jeszcze nie zabilam.. Ale mam juz wprawe w zabijaniu ludzi wiec mysle ze ladnie to opisze chociaz wiem ze to jest smutne i wgl.. :( ale obiecuje ze bedzie juz powoli lepiej

      Usuń
  3. Nieee no . ja cie prosze. NIech ona z Lou zajedzie w ciąże i wszyscy będą happy :d
    -Iza. xx

    OdpowiedzUsuń