poniedziałek, 25 czerwca 2012

Rozdział 25

- Mary, dlaczego Twoje włosy pachną szamponem Harrego? - Louis zaczął mamrotać coś pod nosem. Układałam właśnie rzeczy w szafie, gdy te dwie księżniczki zaczęły się budzić.
- Może dlatego, że to SĄ włosy Harrego.
On od razu podniósł się, spojrzał na śpiącego przyjaciela i krzyknął przerażony, czym go obudził.
- Co Ty tutaj robisz?
- Nie widzisz Louis. Śpię. Wyjdź z mojego łóżka.
- Tak po prawdzie to nasze, Harry. Moje i Louisa.
- To co ja tu robię?
- No, mieliśmy niezły ubaw w nocy. - oparłam się o ścianę koło nich. Patrzyli na mnie ze zdziwieniem.
-Co masz na myśli? - spytał Lou - I dlaczego do cholery tak boli mnie tyłek? I dlaczego jesteśmy nadzy?
- My z Niallem już to oglądaliśmy, więc... Macie. - podałam im kamerę. Oni chyba jednak nie wiedzieli, co mają z nią zrobić. - Ale z was niemoty. Dajcie mi to i zróbcie mi miejsce między wami.
Wzięłam kamerę, położyłam się między nimi i puściłam film.
- O! To ja! - powiedział wesoło Louis.
- Kochanie, dalej nie jest już tak wesoło.
Z drobnymi przewinięciami obejrzeliśmy nagranie.
- Zatrzymaj! - krzyknął Harry - Czy my tutaj, z Louisem?
- Tak i dlatego boli Cię tyłek.
- O matko! - Lou schował się pod kołdrę.
- Misiu! Byliśmy pijani. To nic nie znaczy. - odkryłam go trochę. Miał nieco przerażony wzrok. - Louis, naprawdę nic się nie...
NiaAAll !!! Ohh.. MogłaAbym to robić z ToObą do końca życiaAA!!!
- Co to było? - ton jego głosu radykalnie się zmienił, o 180°.
- Nic.
- Jak nic jak wyraźnie słyszeliśmy! Prawda Harry?
- Ja się nie będę wtrącał w wasze sprawy łóżkowe - mruknął.
- O nie! Jesteś w to uwikłany Harry przez to, że pieprzyłeś Louisa.
- No ale...
- Czyli Louis, ty i Harry mogliście się kochać, a ja z Niallem to już nie?
- Wyjęłaś mi to z ust, kochanie.
- Wynocha! - krzyknęłam - Wynocha obydwaj! Jak tak bardzo chcecie spać razem to proszę!
Wręcz wyrzuciłam ich za drzwi, a Louisa razem z jego walizką. Nie dałam im się nawet ubrać. Stali nadzy na korytarzu.
O 14 wszyscy spotkaliśmy się przy windzie i poszliśmy wspólnie na obiad połączony z małym zwiedzaniem. Pokazywałam Jasonowi gdzie kiedyś chodziłam do szkoły, na różne zajęcia pozalekcyjne. Doszliśmy tak do domu państwa Windsor. Nie mogliśmy ich nie odwiedzić. Sam się oczywiście rozpłakała. Widuje przecież rodziców tylko raz do roku na święta. Przedstawiłyśmy resztę naszego towarzystwa. Zaprosili nas na kolację. Zaoferowałyśmy z Sam, że pomożemy.
- Mary, a co ty tu masz? - pani domu wskazała na moją dłoń.
- Pierścionek... Zaręczynowy.
- I nic nam nie powiedziałyście? Ani ty, ani Sam! Przecież wiesz, że jesteś dla nas jak córka...
- Tak się jakoś złożyło - uśmiechnęłam się nieśmiało.
- To z którym to będziesz do końca życia?
- Z tym ponoć, u którego spędziłam ostatnie święta.
- No to cudownie. Ale dlaczego 'ponoć'?
- Właśnie Mary? Nie odzywacie się do siebie z Louisem cały dzień. - wtrąciła Sam.
- Mieliśmy rano małą sprzeczkę. Drobne nieporozumienie.
- Jeśli się kochacie, to uda wam się przez to przebrnąć. - pocieszyła mnie matka Sam.
Zaniosłyśmy wszystko na taras. Był ciepły wieczór. Usiedliśmy do stołu. Zajęłam miejsce koło Louisa. Patrzyliśmy na siebie jednak wrogim wzrokiem. I tak całą kolację.
Wtem podszedł z tyłu nas Jason.
- Mamo... - pociągnął mnie za materiał sukienki. Obróciłam się. Wzięłam i posadziłam go sobie na kolanach. W dłoniach trzymał kartkę.
- Co tu masz, skarbie?
- Rysunek. Babcia dała mi kredki. - tu posłałam ciepłe spojrzenie ku pani Windsor, co odwzajemniła - To ja - wskazał palcem na małą kolorową postać - a to ty i tata - staliśmy po dwóch jego stronach i trzymaliśmy go za ręce. Ja i Louis. Spojrzałam na niego. Też przyglądał się arcydziełu mojego syna. Podniósł na mnie wzrok. Złagodniał. Nawet uśmiechnął się. Przybliżył się do mnie i szepnął:
- Przepraszam.
- Nie, to ja przepraszam. Nie musisz spać z Harrym.
- I nie zamierzam! On za bardzo chrapie.
Ostatnie słowa wywołały u nas śmiech.
Pobyliśmy jeszcze trochę i zaczęliśmy się zbierać. Zresztą mały był już śpiący, nawet nie miał siły iść. Chciałam wziąć go na ręce, ale on wtedy...
- Nie, ja chcę do taty. - cała nasza ósemka spojrzała na Jasona.
- Ale przecież... - mamrotała coś Sam, lecz jej przerwałam.
- Louis, co tak stoisz i się gapisz? Syn chce byś to ty wziął go na ręce.
Chyba właśnie na to czekał. Że oficjalnie potwierdzę przy wszystkich, że on teraz będzie jego ojcem. Z uśmiechem na twarzy podniósł go, mały założył mu ręce na szyję, przytulając się przy tym do niego. Ja szłam obok nich, reszta za nami, dalej nie rozumiejąc, o co chodzi.
Kolejnych kilkanaście dni spędziłam przy remoncie domu po rodzicach, na załatwianiu spraw w firmie, której byłam teraz prezesem i największym udziałowcem. Już lepiej radziłam sobie z jej zarządzaniem. Bardzo dużo ludzi mi w tym pomogło. 
Moi przyjaciele zaś w tym czasie zajmowali się sobą. Liam i Danielle pojechali na kilka dni nad morze, Sam przekonywała rodziców, że Zayn to ten jedyny i w ogóle; Niall gdzieś sam chodził, Harry tak samo, a Louis zajmował się Jasonem pod moją nieobecność. Czasem mnie odwiedzali na budowie. Każdą chwilę próbowaliśmy spędzić razem, przecież od tego są wakacje, by spędzać je z osobami, które się kocha. We trójkę pojechaliśmy do Madrytu, Barcelony, Malagi, Walencji i Cadiz. Uczyłam trochę moich chłopaków hiszpańskiego, ale niezbyt im to szło. Na pewno Jasonowi lepiej, bo on czasami słyszy, jak uczę innych na korepetycjach u nas w domu. Lou stwierdził, że to nie jest język dla niego i za to uczył mnie cokolwiek po francusku.
Wakacje wakacjami, ale kiedyś trzeba wrócić w końcu do domu. Miesiąc szybko minął. Udało się odremontować cały dom. Teraz wyglądał tak, jak go zapamiętałam. Biały piętrowy dom z ogrodem. Jasny salon, kuchnia, mój pokój, sypialnia rodziców, gabinet ojca, pracownia malarska matki. Wszystko takie jakie było. Tak chciałam i tak będzie. 
Od razu po powrocie do Londynu chłopcy pojechali do studia omawiać wszystko co do trasy koncertowej. Pierwszej od roku.

Taki wyszedł gdyż sama nie wiem co mam w nim zawrzeć, co napisać. Brak mi pomysłów, tak więc po części liczę na tych, którzy wiedzą, co się dzieje i może coś podpowiedzą :) Dziękuję za tyle ciepłych słów. To budujące. Obiecuję, że nie zniknę. Mam jednak wątpliwości co do bloga, ponieważ coś czuję, że koniec opowiadania jest bliski. Ale może nie o tym teraz. Miłego czytania. <3

11 komentarzy:

  1. ej ej ej, Mouis się pogodzili? miło, fajnie, ale co z Miall?????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jula! A co ona miala zrobic? Zerwac zareczyny i uciec z Niallem do Azji a Louisa zostawic z dzieckiem?! :D

      Usuń
    2. ej, to jest całkiem niezły pomysł;D


      Julka;p

      Usuń
  2. boski ! :* zresztą jak zawsze :) co by tu więcej mówić :) a scena gdy Jason powiedział do Lou "tato" wywołała na mojej twarzy szeroki uśmiech :D ale i tak wolę połączenia Miall :P czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ojeju pogodzili się:)Super rozdział!!Ale szkoda,że już niedługo będzie koniec bloga :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem na pewno jaki będzie ostatni rozdział, wiem co się w nim stanie, ale do tej pory nie wiem co ma się jeszcze wydarzyć, dlatego potrzebuję małej pomocy z waszej strony. jeśli jej nie będzie to chyba 30 będzie ostatnim rozdziałem i tyle. :(

      Usuń
  4. zajebiste ;D ale akcja była xDD hahaha ;PP

    +zapraszam do mnie. dodałam nowy z Zaynem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ohhh. przy tej scenie Jasona z 'tatą' samowolnie na mej mordce pojawił się uśmiech
    Uwielbiam Mouis<3 chcę żeby byli happy rodzinką a Mary może zajść z ciążę, oczywiście z Lou :)
    -Iza. xx

    OdpowiedzUsuń
  6. Tu Mrs Tomlinson or Styles :)
    Świetny rozdział jak zawsze ale please nie zamykaj bloga na wieki :) Kocham Cie i Bloga <3 a co do rozdziałów to może aby cos było teraz z Sam albo na Hazze że kogoś se znalazł ; hmm a może teraz jakiś moment z Lou ? żeby Mary zaszła w ciąże i Jason miał rodzenstwo ( dziecko z Lou ) i jakieś problemy z płodem i ... wszystko z happy endem mamm jeszcze wiele mysli co do tego opowiadania więc jak chcesz zawsze sie pytaj :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm. Mozna cos w koncu z Sam wymyslic :) Harrego tez trzeba uaktywnic a co do jakiejs ciazy to juz mam pomysl.. Ale wiaze sie on z zakonczeniem opowiesci raczej wiec bede probowala to odwlec najbardziej jak sie da.

      Usuń
  7. Ha, fajnie że nie dałaś za wygraną! Ja bym wolała, żeby była z Niallem :) Jakoś mi do siebie pasują :)

    OdpowiedzUsuń