sobota, 9 czerwca 2012

Rozdział 21

Dni mijały. Ja powoli dochodziłam psychicznie do siebie. Razem z Sam poszłyśmy do zaprzyjaźnionego prawnika, który był kolegą Louisa. Udało nam się skontaktować z byłym współpracownikiem mojego ojca. Okazało się, że mają też oddział w Londynie, także mogę tam iść, wszystkiego się dowiedzieć.
Dom po moich rodzicach, bo matka się stamtąd wyprowadziła jakiś czas temu, stoi pusty i przydałby mu się remont. Pomyślałam, że zajmę się tym w wakacje. Przecież i tak nic mu się nie stanie jak poczeka jeszcze te dwa, trzy miesiące. Poprosiłam tego kolesia z firmy by zrobił jakieś zdjęcia, plany.. Cokolwiek, bym mogła na przykład tutaj coś zaprojektować i potem tylko przyjechać by wprowadzić mój plan w życie. Powiedział, że nie ma problemu i że za kilka dni i tak przyjeżdza do Londynu, więc będziemy mogli się spotkać. Obecał m też, że postara się przetransportować jeden z samochodów tutaj. Od prawnika dostałam również numery kont i wszystko co z nimi związane tak, że gdy z Sam wychodziłyśmy od niego, byłam już w 100 procentach bogatsza o jakieś 50 milionów funtów.
- Mary. Co Ty z tym zrobisz?
- Nie wiem. Nie ogarniam tego do tej pory. Po prostu nie dociera do mnie fakt, że nie muszę się już martwić, czy starczy mi kasy do końca miesiąca.
Postanowiłam załatwić najważniejszą teraz sprawę, czyli dalszą pracę w klubie. Teraz gdy miałam wystarczająco dużo pieniędzy mogłam spokojnie zerwać kontrakt, który nie był mi na rękę. Pogadałam z Tomem, uzgodniliśmy co i jak. Szkoda mu było, że odchodzę, ale obiecałam mu, że jeśli miałby na prawdę poważnego gościa to wystąpić mogę, tak w ramach rekreacji..
Potem poszłyśmy na kawę, jakieś małe zakupy, odebrałyśmy Jasona ze szkoły i wróciliśmy do domów.
Wieczorem chłopcy, a zwłaszcza Louis, mieli dla mnie jakąś niespodziankę i kazali mi się wyszykować. Zabronili też schodzić na dół, póki nie wybije godzina 'zero'. Nie wiedząc, co knują, postąpiłam według zalecenia i ubrałam się raczej elegancko. Czarna sukienka i takież same szpilki. Chciałam zajrzeć do Jasona, ale go nie było. W ogóle nikogo nie było na górze. Dziwne. Zawsze o tej porze jest tu hałas, a teraz nagle pusto. Postanowiłam sprawdzić może na dole siedzą. Zeszłam powoli po schodach i.. Zaniemówiłam.
W salonie było poustawianych wszędzie mnóstwo małych czerwonych świeczek. Na środku pokoju stał pięknie zastawiony stół, dwa nakrycia, czerwone wino, a obok w wiaderku z lodem butelka szampana. Z głośników leciała cicho jakaś romantyczna melodia.
- Podoba Ci się? - usłyszałam za sobą ciepły głos Louisa.
- Jest.. Pięknie. Ale to jakaś dzisiaj specjalna okazja czy jakaś nie wiem rocznica?
- Mary.. Czy od razu musi się coś stać by zjeść kolację z cudowną kobietą?
- No nie, tylko.. Zaskoczyłeś mnie. - to nie było jedyne zaskoczenie tego wieczoru, jak się potem okazało - A gdzie reszta?
- Harry w kuchni, Niall zajmuje się dziś wieczorem Jasonem, Zayn jest z Sam, a Liam ze swoją nową dziewczyną.
- Czyli zgodziła się?
- Tak. Dziś rano i od tamtej pory Liam chodzi cały w skowronkach i gada tylko o niej. Wysłaliśmy ich do kina a potem na kolacje - uśmiechnął się przy ostatnim wyrazie - No, a wracając do nas.. Proszę.
Zaprosił mnie do stołu. Usiedliśmy na przeciwko siebie. Nagle z kuchni, w stroju kelnera wyszedł Harry niosąc dwa talerze. Rozbawił mnie ten widok.
- Jesteście walnięci, obaj. Ale i tak was kocham. - posłałam im ciepły uśmiech. Harry go odwzajemnił, otworzył wino, rozlał do kieliszków i wrócił do kuchni. Zaczęliśmy jeść. Oczywiście nie obyło się bez rozmów, śmiechu, czułych spojrzeń. Po deserze, przy szampanie, bo wino już zdążyliśmy wypić, znów wspominaliśmy dzieciństwo. Wtem Louis wstał, podszedł do mnie i wyciągając rękę spytał:
- Zatańczymy?
Nie mogłam mu odmówić. Wtuleni w siebie poruszaliśmy się w takty powolnej piosenki. Czułam jego cudowne perfumy. Zakochałam się w nich. Przymknęłam oczy i ułożyłam głowę między jego szyją a barkiem.
- Mary? - zaczął nieśmiało.
- Tak?
- Wiesz, dużo myślałem ostatnio o nas, naszych relacjach, przeszłości..
- Lou - podniosłam głowę i spojrzałam w jego jasne oczy - jesteś bardzo ważną osobą w moim życiu. Wiesz, że Cię kocham, a to co się zdarzyło.. Trudno. Należy żyć chwilą. Realizować marzenia, plany..
- Mary, poczekaj, bo się rozpędziłaś - zaśmiał się - a ja chciałem Ci jeszcze o czymś powiedzieć. A raczej zapytać.
Tu puścił mnie z objęć, wyjął z kieszeni małe czerwone pudełeczko, otworzył je i klęknął przede mną. Chwycił moją dłoń i patrząc mi w oczy spytał:
- Mary Diana Colins, wyjdziesz za mnie?
Awww.. Jak slodko! Piszcie co myslicie a ja wam zdradze ze powoli zblizamy sie do konca :( xx

7 komentarzy:

  1. AAAAaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa. Kooooooooooochhaaam to!!!!!!!!!!!!!!!!
    Prooooszę powiedz że się zgodzi. :d i Będzie jak po mojej myśli:d
    Mary&Lou ich dzecko i one direction<3 ohhhhhh. prrooooszeęęęęe :DDDDDDD
    -Iza. xx
    PS. Uwielbiam cię!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak Mary ma być z Lou to niech sobie Niall kogoś znajdzie bo jest mi go strasznie szkoda :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiem tylko, że mam już koncepcje na rozwiązanie całego bloga. nie wiem ile to mi zajmie ale.. no dla niektórych będzie to niesprawiedliwe ale no będzie tak i już, z jednej strony smutno, ale z drugiej powino wyjść fajnie :D

      Usuń
  3. boże święty ! zabiłaś mnie dziewczyno :D rozdział świetny tylko teraz będę musiała czekać z niecierpliwością na kolejny :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. następny będzie niedługo.. może dziś może jutro. zależy jak mnie wena najdzie :)

      Usuń
  4. Że whaaaaat?? Oświadczyny??????
    No nie.
    Wybacz, ale jestem pod wpływem szoku i nie napiszę konstruktywnego komentarza o.O

    OdpowiedzUsuń