czwartek, 10 maja 2012

#1 IMAGIN

Postanowiłam od czasu do czasu napisać jakiś imagin i go tu wrzucić. Tego napisałam jakiś czas temu, część już go widziała, część nie więc proszę :D Z góry przepraszam za dużą ilość literówek.

Piatek wieczor. Od pol godziny czekasz w klubie na swojego chlopaka. Gapisz sie w swojego drinka i bezcelowo bawisz rurka. Nagle ktos sie do ciebie dosiada. Obracasz glowe z nadzieja, ze to on. Mylilas sie. Zamiast wysokiego blondyna w okularach ujrzalas sredniego wzrostu szatyna. Wszedzie bys go poznala, byl twoim idolem. Nie chciakas wyjsc na jakas zbzikowana psychofanke, wiec opanowanym i cieplym powiedzialas do niego:
-Czesc Louis - Obrocil sie do ciebie i niemo usmiechnal.
- Czesc....
- [T.I]
- Tak, czesc [T.I]
- Co ty w ogole tutaj robisz?
- Przyszedlem ukoronowac dzisiejszy dzien upiciem sie. Za ciebie, ty suko. - uniosl kieliszek wodki i szybko go wypil. Skrzywil sie troche, poprosil barmana o kolejny i poczal tempo patrzec przed siebie
- Yyyy.. Chyba nie rozumiem.
- A czego tu mozna nie rozumiec? Zostawila mnie dla jakiegos studencika prawa! - wypil kolejny kieliszek. Nie chcialo ci sie w to wierzyc. Jak mozna zostawic kogos takiego jak Louis Tomlinson?! Twoje przemyslenia przerwal dzwiek twojego telefonu. Dostalas smsa od swojego chlopaka: 
- Przepraszam cie. Nie przyjde. Spotkalem na swojej drodze cudowna dziewczyne. Z nami koniec. - Patrzylas na ekran telefonu i nie wierzylas w to co tam widnialo. 
- Pieprzony dupek! - krzyknelas, wrzucajac telefon do torebki
- Woow.. Co cie tak zdenerwowalo? Albo raczej kto?
- Taki jeden palant, na ktorego stracilam pol roku mojego zycia
- No to witaj w klubie - usmiechnal sie do ciebie louis i zamowil wam jakies drinki. Zaczeliscie rozmawiac. Obgadywaliscie swoich eks. Bawilo was to cholernie. Drinki znikaly coraz szybciej. Z kazda chwila byliscie coraz bardziej pijani. W pewnym momencie louis polozyl swoja dklon na twoim udzie i zaczal po nim jezdzic, kierujac sie ku gorze. Krecilo cie to. Chwycilas go za jedna z jego szelek, przyciagnelas do siebie i czulym glosem spytalas: 
- To co? U ciebie czy u mnie? - uslyszalas jego cichy smiech
- chodz. Zabiore cie do mojego krolestwa, ksiezniczko - szepnak do twojego ucha. Zaplacil za wszystko, objal cie jedna reka, kladac dkon na twoim biodrze i tak wyszliscie. Zlapaliscie pierwsza lepsza taksowke, usiedliscie z tylu, on podal adres. Zarzucil ci swoja reke przez twoje ramie tak, ze bylas blisko niego. Przez cala droge szeptal ci do ucha bardzo nieprzyzwoite rzeczy. Jego bkiliskosc, cieply oddech, te slowa.. Wszystko to razem powodowalo, iz coraz bardziej sie nakrecalas. Czulas, jak powoli robisz sie wilgotna. Wyjechaliscie na obrzeza londynu. Dom, pod ktory podjechaliscie, byl dobrze strzezony, jednak bedac z louisem przeszlas bez zadnych problemow. Weszliscie do srodka. Nie zdazylas dobrze przejsc przez prog domu, gdy on przyparl cie do sciany i zaczal delikatnie calowac. 
- Louis. - przerwalas mu - jestesmy sami?
- Pewnie tak, ale nie mowmy teraz o tym. Zajmijmy sie przyjemniejszymi rzeczami
Oplotlas swoje rece wokol jego szyi, on wpil sie w twoje usta, objal za biodra i podniosl, polotlas swoje nogi wokol jego pasa. Wasze usta, jakby spragnione czulosci, ocieraly sie o siebie. Wasze jezyki walczyly zaciekle ze soba. Nie przerywajac pocalunku zaniosl cie do kuchni, usadzil na blacie stolu. Oderwal sie od ciebie na chwile, by zrzucic wszystko co znajdowalo sie na stole na podloge, nie zwazajac na to czy cos sie stluklo czy nie. Wrocil z powrotem do ciebie, lecz nie zaczal cie calowac tylko powoli rozbierac. Sciagnal twoja marynarke i rzucil ja niedbale za siebie. Szybko uporal sie tez z twoja bokserka, ktora swoje miejsce znalazla obok marynarki. Popatrzyl na ciebie. Bylas ladna dziewczyna, o jasnej cerze, nienagannej figurze i dlugich nogach. Twoje dlugie wlosy opadaly ci na piersi, ladnie wyeksponowane w koronkowym staniku. Juz chcial go z ciebie zciagnac, ale przytrzymalas go.
- Teraz moja kolej - zamruczalas. Stanelas przed nim. Pomimo iz nie bylas zbyt wysoka to twoje szpilki sprawily iz zrownalas sie z nim. Zdjelas mu szelki z ramion, powoli sciagnelas mu jefo koszulke w paski i rzucilas gdziekolwiek. Przejechalas dlonmi po jego torsie. Bardzo cie pociagla, zwlaszcza ta jego ciemniejsza niz twoja karnacja. Ujelas jego policzki, popatrzylas mu w te jego niebieskie oczy i zacchlannie pocalowalas. On wplotl dlonie w twe geste wlosy. Znow przejechalas dlonmi po jego klacie, brzuchu i dojechalas do rozporka. Zaczelas go rozpinac. Czulas, jak podczas waszego pocalunku on sie usmiecha. Rozpial twoj stanik. Zsunelas mu delikatnie spodnie do kostek. On tobie w ten sam sposob szorty i stringi. Stalas przed nim w samych szpilkach. Rozpalilas go swoim widokiem. Ukleknelas przed nim powoli sciagnelas mu bokserki. Odszedl kawalek w tyl, by zdjac je kompletnie i kopnal je gdzies w kat. Podszedl do ciebie tak, ze jego penis byl bardzo bliskio ciebie. Ujelas go w dlon i spojrzalas na twarz louisa. Malowala sie na niej ciekawosc i pozadanie. Patrzac mu w oczy wolno rozchylilas swe usta i pozwolilas jego koledze wejsc tam. Wzielas go calego i na chwile przystopowalas. Louis cicho jeknal. Wycofalas glowe i powtorzylas te ruchy kilka razy. Twoj jezyk zaczal szybko pracowac wokol jego trzonka. Chlopak zaczal jeczec coraz glosniej. Jedna reka przytrzymal sie stolu, druga gladzil twoje wlosy. Dawalas mu 100% swoich mozliwosci, czulas, ze zaraz dojdzie. Zaczal ciagnac twoje wlosy. Jeszcze kilka szybkich ruchow jezykiem i nie wytrzymal. Wytryskuje sie do ciebie, juz nie jeczac ale krzyczac twoje imie. Jego glosne sapanie i krzyki trwaja dalej do czasu kiedy skonczy. Ledwo mogl zlapac oddech. Wstalas i oblizalas usta usmiechajac sie przy tym do niego. 
- Bylas cudowna! Nigdy wczesniej nie przezylem czegs takiego. - wyszeptal.
- ciesze sie ze to ja bylam ta pierwsza - usmiechnelas sie figlarnie, jezdzac opuszkami palcow po jego klacie. Zlapal cie w talii i usadzil na stole.
- Pozwol, ze teraz ja pomoge ci sie odprezyc - powiedzial i uniosl jedna z twoich nog do gory. Sciagnal szpilke, rzucil ja za siebie. Zaczal delikatnie calowac twoja noge: kostka, lydka, udo. Ty w tym czasie polozylas sie na plecach i zamknelas oczy by lepiej czuc kazde zetkniecie jego warg z twoim cialem. Rozszerzyl ci bardziej nogi i zaczal dobierac sie do twojej vaginy. Calowal i przygryzal twoje wargi, a zaraz potem zaczal jezykiem dawac ci jeszcze wiecej przyjemnosci. Na poczatku cicho pojekiwalas, ale gdy przyspieszyl, twoje jeki zaczely przeradzac sie w krzyki. Wtem poczylas, jak wsadza w ciebie dwa palece i szybko jezdzi nimi w tobie, caly czas bawiac sie jezykiem twoja lechtaczka. Doprowadzal cie do obledu. Twoj oddech stawal sie krotszy i ciezszy. Twoje krzyki wypelnialy caly dom. Wygielas sie w luk i dalas upost emocjom. Louis dokladnie spil kazda krople twego soku. Probowalas uspokoic oddech, on w tym czasie pocalunkami jechal w gore. Dojechal do twoich piersi. Piescil je, ssal i przygryzal twoje sutki. Cala drzalas z podniecenia.
- Louis - zajeczalas erotycznym glosem. Nie musialas dwa razy powtarzac. Wstal z ciebie. 
- Ksiezniczko, czy moglabys zrobic mi przysluge i odwrocic sie do mnie tylem? - powiedzial to takim glosem iz gdyby prosil cie bys skoczyla w przepasc to bys to dla niego zrobila.
Poslusznie wstalas, obrocilas sie do niego plecami i oparlas sie na przedramionach na stole. Zlapal cie za biodra.
- Jestes gotowa na ostra jazde bez trzymanki? - szepnal ci do ucha
- Jak nigdy - w tej chwili poczulas, jak wchodzi w ciebie cala swoja dlugoscia. Jeknelas z bolu, ale byl to przyjemny bol. Rozstawil szerzej twoje nogi by miec lepszy dostep i wszedl w ciebie z duzo wieksza sila, obijajac sie o twoj punkt G. Krzyczalas jego imie, podczas gdy on poruszal sie w tobie szybciej i mocniej, jeczac i sapiac coraz glosniej. Czulas ogarniajaca cie fale przyjemnosci. 
-Louis! Juz prawie...
- Nie! Wytrzymaj jeszcze chwile! - warknal. Przymknelas oczy, zlapalas sie kurczowo stolu, ktory zaczal sie nieznacznie pod toba trzasc. Czulas, ze juz prawie dochodzisz. Tez to zauwazyl.
- Niewaz mi sie dochodzic poki ci nie powiem! - warknal tym razem bardziej szorstko. Louis ciezko oddychal, jeczal twoje imie w swoim slodkim i podniecajacym jeszcze bardziej akcencie i przymknal oczy, dajac z siebie wszystko i cieszac sie z przyjemnosci. Czujesz jego tik penisa w sobie i juz oboje wiecie, ze on zaraz osiagnie szczyt. Kilka mocnych pchniec, Louis krzyczy 'TERAZ!'. Wytryskujecie jednoczesnie, przezywasz najwiekszy orgazm w swoim zyciu. Czujesz cieplo rozchodzace sie po twoim ciele. Jeszcze jedno ostatnie mocne pchniecie przed odjazdem i slyszycie trzask. Ostatkiem sil Louis lapie cie w pasie, przycuaga do siebie i oboje osuwacie sie objeci na podloge. Przed wami lezy polamany stol. Slyszycie donosne oklaski, okrzyki i gwizdy reszty zespołu. Siedzieli na schodach. Wszystko widzieli.

2 komentarze:

  1. czyżby mój ulubiony imagin?:D
    taak!:D

    OdpowiedzUsuń
  2. kurwa :33 dałaś czadu ! zajebisty :DD

    OdpowiedzUsuń