niedziela, 27 maja 2012

Rozdział 15

Jezu. Powiedzcie, że to był tylko zły sen. Że tego dnia w ogóle nie było.
Otworzyłam oczy. Leżałam w swoim łóżku, w ciuchach z poprzedniego dnia. Nie było tu Jasona. Kurde, czyli to jednak prawda. Spojrzałam na telefon. 20 wiadomości od Louisa i Nialla, 10 połączeń nieodebranych, w tym jakieś nieznane mi numery. Godzina - 10:42. Matko.. Dobrze, że mam od dziś dwa tygodnie wolnego, bo by mnie ze studiów wyrzucili. Poszłam wziąść kąpiel, zjeść śniadanie. Koło 12 postanowiłam odsłuchać pocztę

Niall : Mary, przepraszam za swoje zachowanie. Poniosło mnie, ale to tylko dlatego, że chce dla Ciebie dobrze. Zadzwoń. Kocham Cię.
Louis: Mary. Musimy porozmawiać, wyjaśnić sobie dużo. Znajdź dla mnie chwilę wieczorem. Pa.
Nieznane: Witam. Tu dr Hudson. Jestem prowadzącym Jasona. Chciałem tylko powiedzieć, iż dziś jakąś godzinę temu przyszedł mężczyzna podający się za jego ojca. Nie wpuściliśmy go, bo nie mieliśmy Pani zgody na to. Proszę o pilny kontakt w tej sprawie.

Hmm.. Podsumujmy. Paco musiał się od chłopaków dowiedzieć, że Jason jest w szpitalu. Niall się o mnie troszczy, a Louis nadal jest zły. Pojechałam do szpitala wyjaśnić sprawę z Paco. W drodze zadzwoniłam do niego, by przyjechał tam jeszcze raz. Czekał już tam.
- Podobno byłeś tu rano, ale Cię nie wpuścili. - uśmiechnęłam się do niego. - Ale teraz wejdziesz. - wzięłam go pod rękę i weszliśmy do środka. Doszliśmy do sali małego. Leżał popodłączany do tych maszyn. Był taki bezbronny. Odwróciłam na chwilę wzrok, by się nie rozpłakać.
- Hej, nie płacz. Nie chcę byś płakała. - poczułam jego dłonie na moich ramionach. Otarłam łzy.
- Chodź. Zobaczysz go. - chwyciłam go za rękę. Nie spodziewał się tego, ja zresztą też. Szczerze to nie wiedziałam co robię. Nagle pojawił się znów w moim życiu. Chciałam by poznał swojego syna i na odwrót, tyle że to drugie jest w tej chwili niemożliwe. Usiedliśmy po jednej stronie łóżka.
- Cześć Słoneczko. - ucałowałam Jasona - Przyprowadziłam Ci kogoś. - spojrzałam na Paco. Ten patrzył z miłością i wyrzutami sumienia na małego. - Przywitaj się.
- Czy On mnie słyszy? - kiwnęłam twierdząco głową. Zamienił się ze mną miejscem. - Cześć młody. Nie wiesz kim jestem. Do wczoraj też tego nie wiedziałem, ale od tamtego czasu postaram się by było lepiej. - ujął delikatnie jego małą rączkę - Jestem Twoim tatą.
W tym momencie nie wytrzymałam. Rozkleiłam się totalnie. Aż musiała wyjść na zewnątrz by ochłonąć. Wróciłam po 5 minutach. Paco opowiadał małemu o Hiszpanii. To było urocze. Posiedzieliśmy z nim około 2 godzin. Obiecałam, że jeszcze dziś wrócę do niego z chłopakami, a przynajmniej ich częścią.
Poszliśmy do kawiarni. Chciałam się dowiedzieć o Paco jak najwięcej. Przez te 5 lat dużo się zmieniło. Skończył studia pedagogiczne. Nie spodziewałabym się tego po nim. Nigdy. Ale.. Ludzie się zmieniają jak widać. Powiedział, że dla mnie, to znaczy w ramach poszukiwań mnie przeprowadził się do Londynu, znalazł tu pracę. Zaczęliśmy wspominać jak to było, gdy byliśmy mali. Gdy się poznaliśmy. Chodziliśmy do jednej klasy. Jednak po jakimś czasie wyrzucili go z niej. Kontakt się urwał. Do czasu gdy nie zaczęłam brać prochów. On mi je dostarczał. Znòw z nim przebywałam... Tego tematu jednak nie poruszyliśmy. Oboje chcieliśmy się od tego odciąć. Po naszej długiej rozmowie odprowadził mnie do domu. Chciał wejść do środka, ale miałam jeszcze coś do załatwienia. Pożegnał mnie całusem w policzek. To było całkiem miłe. Umówiliśmy się na telefon. Gdy zniknął za rogiem ulicy, ruszyłam w stronę domu chłopaków. Miałam do pomówienia i z Louisem i z Niallem, a że razem mieszkają, obojga dotyczy ta sprawa, więc załatwię to za jednym razem. Zadzwoniłam do drzwi. Otworzył mi Harry. Uśmiechnął się.
- W końcu ktoś pogodzi tych dwóch dupków. - wpuścił mnie do środka.
- O co Ci chodzi?
- No przecież pokłócili się o ciebie.
- To aż tak? - usiedliśmy na sofie w salonie.
- No a jak. Jesteś oficjalnie z Lou, a pokryjomu chodzisz z Niallem. I te zdjęcia w internecie..
- Gdzie oni są?
- Każdy u siebie. Od wczoraj stamtąd nie wychodzą.
- Mógłbyś ich tu poprosić? - zrobiłam słodką minę. Nie mógł mi odmówić.
- Zgoda, ale tylko ten jeden raz. - wstał i poszedł na górę. Słyszałam krzyki na górze. To nie będzie łatwa rozmowa. Pierwszy zszedł Niall, potem Harry, odgradzając od tego pierwszego Louisa, bo ten chyba by zrzucił go ze złości z tych schodów.
- Siadajcie - wskazałam na sofę na przeciwko mnie - Mamy do pogadania.
- To ja sobie pójdę.. Gdzieś. Nie chcę tego słuchać. - Harry wyszedł z domu. Chłopcy niechętnie usiedli na jednej ciasnej sofie.
- Macie mi coś do powiedzenia?
- Dlaczego mnie okłamałaś? Powiedziałaś, że mnie kochasz..
- Bo Cię kocham, Lou. Ale jego też kocham. Ale ja mam lepsze pytanie - czy Ty mnie kochasz?
- Nad życie...
- To dlaczego nie okazujesz mi tego?! Dziś od was obu dostałam wiadomości. Od Nialla były bardzo troskliwe, od Ciebie przepełnione nienawiścią.. - wstałam z miejsca i krzyczałam na niego.
- A jak inaczej mam się czuć? Ze mną nie spędziłaś ani jednej nocy, a z nim..? - Lou stanął na przeciwko mnie. Dzielił nas tylko stolik kawowy.
- On mnie kocha, troszczy się. Przy nim czuję się bezpieczna, kochana!
- Ale ja też Cię kocham, troszczę się..
- W to wątpię..
- Dlaczego?
- Zwątpiłam w dzień urodzin Zayna, gdy Ty zamiast zostać ze mną wolałeś pójść się zabawić! Widziałeś, że potrzebuję pomocy, ale nie! Wielki pan Tomlinson wolał przyciół niż swoją dziewczynę!
- Gdyby on się nie zgodził to zostałbym z Tobą!
- Tylko dlaczego zamiast od razu powiedzieć, że zostajesz spytałeś się jego?!
Niall siedział i przysłuchiwał się tej kłótni. Cała dygotałam ze złości.
- Mary, uspokój się.. - w końcu odezwał się Niall.
- Nie! Nie będę spokojna! Mój 'chłopak' - wypowiedziałam to słowo z ogromną trudnością, bo łzy zaczęły cisnąć mi się do oczu - ma mnie w dupie. Nie wiem czy mnie kocha szczerze, czy udaje...
- Ja udaje? To Ty mnie oszukujesz!
- Zamknij się, kurwa! Wiedziałeś, że znaczysz dla mnie wiele. Sam kazałeś mi pocałować Nialla podczas gry. Dlaczego? Gdybyś tego nie zrobił to nie byłoby tej rozmowy. Bylibyśmy szczęśliwi....
Łzy spływały po moich policzkach, były połączone z tuszem, który mi się rozmazał. Opadłam na sofę i ukryłam twarz w dłoniach.
- Mary.. Ja.. - Louis mówił smutnym głosem. - Przepraszam. - usiadł koło mnie, ujął moją twarz w swoje dłonie - Wybacz mi.
Spojrzał w moje oczy, przysunął się bliżej i złożył na moich ustach delikatny pocałunek. Odwzajemniłam go, ale.....
- Przepraszam Cię - odsunęłam go od siebie - Po prostu nie mogę - musnęłam jeszcze jego usta i wstałam.
- Ale jak to? - spojrzał na mnie. Chwycił mnie za dłoń. Nie mogłam na niego spojrzeć. - Kochasz go bardziej niż mnie... Jeśli tego chcesz to proszę. Jeśli z nim jesteś szczęśliwsza..
Wstał i już chciał odejść, ale złapałam go jeszcze za ramię. Przytuliłam go mocno.
- Zawsze będę Cię kochać. Jesteś moim najlepszym przyjacielem. - szepnęłam mu jeszcze do ucha.
- Wiem. - puścił mnie i poszedł na górę. Usłyszeliśmy trzask drzwi.
- Mary... - Niall stanął za mną i położył dłoń na moim ramieniu. Obróciłam się do niego. - Nie mu..
- Ciii - przyłożyłam mu palec do ust. - Kocham Cię, dajesz mi szczęście jak nikt inny, przy Tobie czuję się bezpieczna, kochana, potrzebna. Czuję się kimś..
Patrzył na mnie swoimi lazurowymi oczami. Przybliżały się do mnie. Poczułam jego delikatne usta na moich. Ten był inny niż Louisa. Z resztą każdy jego pocałunek był inny i to też sprawiało, że go kochałam.
- Louis! Matko Boska!!!

Noo jakiś jest. Musiałam jakoś wybrnąć z tego i nie wiem czy mi to wyszlo. Dramat na koncu :) Piszcie na dole co moglo sie stac z Louisem, PROSZE!! xx

4 komentarze:

  1. próbował sie zabić ? może i lepiej że jest z Niallem, ale żal mi jest Louisa.. biedactwo.. ale opowiadanie świetne! Pisz częściej, codziennie zaglądam i patrzę czy nie napisałaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak dlugo nie pisalam bo nue mialam motywacji zbytniej. No i ciezko bylo mi wybrnac z sytuacji. Ale dzieki xx

      Usuń
  2. "Poszłam wziąść kąpiel"? WZIĄŚĆ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To że jestem w klasie humanistycznej nie oznacza że nie mogę popełniać takich błędów! Jeśli tak cię to razi to przepraszam ale nie jestem słownikiem ortofraficznym. Poza tym w programie w którym to piszę nie ma słownika który by poprawiał moje błędy. Jestem tylko człowiekiem.

      Usuń