poniedziałek, 28 maja 2012

IMAGINE #4

Ciepłe sobotnie popołudnie. Chmurki na niebie, słońce nawet tak bardzo nie raziło. Typowy majowy dzień. Postanowiliście pójść do zoo, gdyż od czasów dzieciństwa żadne z was tam nie było. Ubrałaś się w jasną zwiewną sukienkę, buty na obcasie. Przynajmniej teraz byłaś jego wzrostu. On jak zawsze - jakaś ciekawa koszulka i spodnie. Wyglądaliście jak para nastolatków. Prawdę mówiąc to nadal nimi byliście. Co z tego, że macie po osiemnaście lat, wasza miłość jest bardzo szczeniacka. Uwielbiacie spędzać razem każdą chwilę waszego życia, okazujecie sobie mnóstwo miłości, zwłaszcza publicznie. Nie widzicie świata poza sobą. Kupiliście wejściówki i zaczęliście przechadzać się po alejkach jednego z londyńskich zoo. Wszędzie dużo dzieci. Często rozmawiacie o tym, jak będzie wyglądać wasza przyszłość. Studia, praca, dom, dzieci.... Wszystko chcecie przeżyć wspólnie. Tak też jest i teraz. Patrzycie na roześmiane buźki dzieci chodzących za rękę ze swoimi rodzicami i wyobrażacie sobie siebie na ich miejscu. To takie słodkie i romantyczne. Liam jednak wszystko psuje...
Weszliście do pawilonu ze zwierzętami mieszkającymi w zimnych rejonach świata. Zrobiło Ci się trochę zimno, zaczęłaś się trząść.
- [T.I], zimno Ci? - pokiwałaś głową na znak, że tak jest. - Chciałabyś się rozgrzać?
- Głupie pytanie. Pewnie że tak!
Rozejrzał się dookoła. 
- Chodź za mną. - pociągnął Cię w nieznanym kierunku.
- Liam, ale tu chyba nie wolno wchodzić - zaśmiałaś się, bo to naprawdę zabawnie wyglądało. Biegłaś małymi kroczkami w swoich szpilkach za nim. Otworzył jakieś drzwi i zaciągnął Cię do środka pomieszczenia. Tam było jeszcze zimniej niż w pawilonie.
- Chcesz bym się rozchoro.. - nie dokończyłaś, bo zamknął Ci usta pocałunkiem. Jego miękkie wargi pieściły teraz twoje. Położyłaś dłonie na jego barkach. On objął cię mocno w talii, przybliżając bardziej do siebie.
- Liam. Nie znałam Cię od tej strony. Zawsze taki spokojny, zabawny. Raz na jakiś czas robisz coś zwariowanego..
- Od teraz będę robił to częściej.
- Znamy się tyle czasu, a Ty nadal mnie zaskakujesz..
- Chcesz się ogrzać? - ponowił pytanie sprzed kilku chwil.
- No jasne. W każdy możliwy sposób. - ostatnie słowa wypowiedziałaś bardzo podniecającym głosem. Zareagował natychmiast. Wpił się w Twoje usta, wasze języki wyprawiały jakieś dzikie tańce. Jego prawa ręka zjechała pod twoją sukienkę i dosięgnęła białych koronkowych fig. Bez wahania zerwał je z Ciebie.
- Liam! - krzyknęłaś rozbawiona jednak jego zachowaniem.
- Nie będą Ci teraz potrzebne, kochanie. - odrzekł z rozbrajającym uśmiechem i przeszedł do całowania twojej szyi. Twoje dłonie dorwały się do jego spodni. Rozpięłaś pasek, rozporek. Spodnie same opadły mu do kostek. Zaczęłaś masować przez materiał bokserek jego już nabrzmiałego penisa.
- Misiu, jesteś gotowa? - wyszeptał między jednym pocałunkiem z drugim.
- Nie każ mi dłużrj czekać...
Opuścił bokserki, chwycił Cię w pasie i podniósł do góry, powoli w ciebie wchodząc. Cała zadrżałaś z podniecenia. Oplotłaś nogi wokół jego bioder, a ręce wokół szyi. Przywarł do Twoich ust, z każdą chwilą przyspieszając ruchy miednicy. Dochodził do końca, obijał się o twój punkt G. To potęgowało orgazm, który zbliżał się. Ogarnęła cię fala niezmiernego gorąca. Przytuliłaś się mocniej do niego. Krzyczałaś w jego ramię, by nikt na zewnątrz tego nie słyszał. Liam miał już czerwone ślady po twoich paznokciach na swoim karku. Ciężko oddychał, jęczał z podniecenia. Zaczęłaś mieć skurcze, on też już dochodził. Wygięłaś się mocno do tyłu w bezdźwięcznyn krzyku. Poczułaś ciepło ogarniające całe twoje ciało. Pchną jeszcze konwulsyjnie kilka razy i usiadł na stoliku obok, ciągle trzymając Cię i będąc w Tobie. Obdarzyłaś go setkami drobnych pocałunków.
- Kocham Cię, wiesz? - wysapał.
- Wiem. Ja też Cię kocham.
Wtem usłyszeliście niby klaskanie. Spojrzałaś w głąb pomieszczenia.
- Liam, czy Ty wiesz, gdzie myśmy weszli?
- Nie. A co, co tam jest?
- Sam zobacz. - wskazałaś palcem na małą postać, która podbiegła do was. Nie mogłaś powstrzymać śmiechu, Liam z resztą też.
- No to zrobiliśmy mu mały pokaz - zaśmiał się.
- Tak! Teraz na pewno ten pingwin jest w pełni uświadomiony.
Stworzonko patrzyło teraz to na Ciebie, to na Liama, co chwila klaskając z radości.

Jest w zoo! Konczylam go w centrum handlowym i probowalam sie nie smiac xD dziekuje za tyle wejsc ostatnio i dzis prosze o tyle samo. Informujcie znajomych, rodzine, kogokolwiek. Bede wdzieczna za komentarze i do nastepnego xx

6 komentarzy:

  1. HAHHAHAAHHA, NO IMAGIN ZAJEBISTY, ALE KOŃCÓWKA TO MNIE ROZBROIŁA :D POPROSZE TAKICH WIECEJ :D XXX

    OdpowiedzUsuń
  2. hahaha boski a ten pingwin to już wogle ;P jesteś świetna :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  4. hahahah, paaadłam:D
    Gośce się spodoba;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardziej obrazi, że wykorzystałam jej ulubione zwierzątko do złych celów xD

      Usuń