poniedziałek, 14 maja 2012

#2 IMAGINE

Najpierw przeczytaj na dole punkt 2 :)

Od ponad roku pracujesz w maku na kasie. Trzy razy w tygodniu masz nocną zmianę na McDrivie. To był właśnie jeden z takich dni. Godzina 9:55, czyli za 5 minut kończysz zmianę. Nareszcie. Na dworze było niemiłosiernie gorąco. Chciałaś się już przebrać, wyjść stąd, pojechać do domu i wziąść orzeźwiającą kąpiel. Ale nie było Ci to dane. Na ekranie zauważyłaś jeszcze jeden samochód. Podjechał pod okienko.
- Witam! Co.. - spojrzałaś na osobę za kierownicą po czym uśmiechnęłaś się - Cześć Malik.
Od pół roku, przynajmniej raz w tygodniu przyjeżdża podczas Twojej zmiany i z Tobą gada. Dobrze się już przez to poznaliście. Dziś przyjechał w nadzwyczaj dobrym humorze.
- Hej [T.I]. - uśmiechnął się i przeczesał włosy dłonią.
- Słuchaj, nie mam dzisiaj czasu na flirtowanie z Tobą, więc co zamawiasz, bo chce iść do domu.
- Jeśli tak to może... Dwie duże kawy, dwie sałatki i duży kubek pełen lodu - przy tym ostatnim zrobił dziwną minę. W ogóle, po co mu wszystko podwójnie? Nie będę dociekać. Zapłacił.
- Mogę Ci to za chwilę przynieść? Przebiorę się szybko, dam Ci to i będę już mogła iść wreszcie.
- Jasne. Stanę tam. - wskazał na miejsce dla 'Specjalnych zamówień'. Przytaknęłaś. Odjechał, a Ty zmieniłaś się z koleżanką. Przebrałaś się w to, zabrałaś jego zamówienie i wyszłaś. Idąc przez parking widziałaś, jak siedzi oparty o otwarty bagażnik swojego dużego czarnego samochodu, tego z przyciemnianymi szybami. Wyglądał nieziemsko. Biała podkoszulka opinała się na jego wyrzeźbionym torsie, przetarte jasne jeansy opuszczone lekko w kroku ukazywały jego kości miedniczne. Fryzura jak zwykle nienaganna i ten zniewalający uśmiech. Pierwszy raz od kiedy go poznałaś miałaś na niego ochotę. Szłaś powoli, delektując się słońcem i wiatrem, który rozwiewał Twoje długie kasztanowe włosy i powiewał sukienką. Przyglądał Ci się uważnie. Wreszcie do niego dotarłaś, wręczyłaś mu torbę i już chciałaś odejść, gdy złapał Cię za nadgarstek. Spojrzałaś mu w te czekoladowe oczy. Przez Twoje ciało przeszedł dreszcz podniecenia. Jego wzrok rozpalał Cię, było Ci jeszcze bardziej gorąco niż kilka chwil temu, gdy szłaś w pełnym słońcu. Przyciągnął Cię bliżej siebie tak, że Wasze usta dzieliło bardzo niewiele. Czułaś zapach jego słodkich perfum. Mogłabyś nimi oddychać na codzień. Ściągnął Ci marynarkę, odsłaniając tym samym Twoje nagie ramiona oplatane teraz przez ciepłe promienie słoneczne. Położył swoją dłoń na Twoim policzku.
- Chciałem to zrobić od pierwszego dnia kiedy Cię poznałem - to powiedziawszy zatopił swoje usta w Twoich. Z początku niepewnie, lecz gdy wyczuł, że mu się poddajesz, wsunął delikatnie swój język do Twoich ust. Od razu przyssałaś się do niego. Chwycił Cię mocno w pasie i położył na podłodze w bagażniku. Wyjął wszystkie tylnie siedzenia, by było więcej miejsca. Zaplanował wszystko.. Jego ciepły język i spragnione usta wędrowały po Twojej szyi, ramionach. Dojechał wreszcie na dekolt, jednak Twoja sukienka bardzo mu przeszkadzała w dalszym poznawaniu zakamarków Twojego ciała, także jednym ruchem zerwał ją z Ciebie, pozostawiając Cię tylko w białych koronkowych figach i szpilkach. Uniósł się nad Ciebie i uważnie przyglądał Twojemu ciału. Szczupłe ramiona, jędrne piersi z odznaczającymi się wyraźnie twardymi sutkami, płaski brzuch, pełne biorda i nieziemsko długie nogi. Myślał, że właśnie posiadł ideał kobiety. Odrzucił trzymany w ręce materiał sukienki, ściągnął swoją koszulkę i zniżył się, by znów obdarowywać Twoje rozpalone ciało pocałunkami i innymi pieszczotami. Wziął kilka kostek lodu. Jedną z nich przejechał po Twoich spierzchniętych ustach, dalej jadąc nią po szyi. Kolejną ochładzał mostek i brzuch. Jeszcze jedną doprowadzał Cię do szału, gdyż kręcił kółka wokół Twoich sutków, które zaraz potem ssał i przygryzał delikatnie. Wodziłać swoimi rękoma po jego karmelowej skórze. Wydobywałaś z siebie dźwięki, których jeszcze nigdy nie słyszałaś w swoim wykonaniu. Schodził coraz niżej, ściągną Ci szpilki i powoli, z Twoją pomocą pozbyliście się ostatniej części Twojej garderoby. Teraz miał Cię całą. Już chciał się do Ciebie dobrać, posmakować Cię, lecz przytrzymałaś go.
- Teraz Twoja kolej - powiedziałaś lekko zagryzając dolną wargę. Zamieniliście się miejscami. Teraz Ty górowałaś nad nim. Wzięłaś pozostałe kostki lodu. Dwiema schłodziłaś mu klatkę piersiową. Kolejną umięśniony brzuch. On w tym czasie masował Twoje piersi. Zniżyłaś się i zatopiłaś swoje usta w jego w namiętnym pocałunku. Drobnymi muśnięciami warg tworzyłaś drogę od jego ust aż do klamry od paska u spodni. Rozpięłaś ją, rozsunęłaś rozporek i pozwoliłaś mu zdjąć spodnie. Ku Twojemu zaskoczeniu nie miał bielizny.
- Jesteś bardzo niegrzeczny, Malik.
- Oj [T.I].. - chwycił Cie w pasie i obrócił. Znów byłaś pod nim. Bez ostrzeżenia wszedł w Ciebie całą długością swojego członka. Aż krzyknęłaś z bólu, jednak chwilę później był już on przyjemniejszy. Poruszał się płynnie, ciągle w takim samym tempie. Przymknęłaś oczy i rozszerzyłaś usta, by móc lepiej oddychać. Co kilka sekund jednak wydobywałaś z siebie jęki rozkoszy. On leżał na Tobie i przyssał się do Twojej szyi. Wsunęłaś dłoń w jego czarne włosy, co w połączeniu z jękami prowokowało go do dalszego działania. Przyspieszył nieco tempo. Zacisnęłaś oczy i wbijałaś swoje czerwone paznokcie w jego umięśnione plecy. Czuł, że zaraz osiągniesz szczyt, ale nie chciał już kończyć. Zwolnił znów do poprzedniego tempa. Otworzyłaś szeroko oczy i spojrzałaś w jego, nie wiedząc o co chodzi. Już było Ci dobrze, gdy On to przerwał. Wasze usta znów się złączyły.  Wykorzystałaś jego chwilowe zatracenie i powaliłaś go na podłogę. Teraz Ty miałaś nad wszystkim kontrolę. Usiadłaś wygodnie na jego przyrodzeniu i unosiłaś się lekko w górę i w dół. Jego masywne dłonie wodziły po całym Twoim ciele. Zaczęłaś pocierać łechtaczkę palcami, by mieć lepsze doznania. Przyspieszyłaś. Z Twoich ust wydobywały się okrzyki euforii. On również okazywał swoje maksymalne podniecenie poprzez wykrzykiwanie Twojego imienia. Wyczuł on silne skurcze Twoich mięśni co przyspieszyło jego chwilę szczęścia. Objął Cię za biodra i dźwignął się do góry. Chwyciłaś się go kurczowo, krzycząc w niebogłosy. Wykonywał teraz szybkie i krótkie ruchy w Tobie. Kilka chwil, kilka mocniejszych ruchów i oboje osiągnęliście raj. Opadł na podłogę, a Ty na niego. Próbowałaś złapać oddech, lecz było to trudne. On jedną rękę trzymał na Twych plecach, gładząc je przy tym. Drugą sięgnął po torbę.
- Kawy? A może sałatkę? - spytał uśmiechając się przy tym uroczo.
- Zayn.. - wydyszałaś tylko.
- Co? Ja zawsze jestem głodny po se.. - nie dokończył, bo zamknęłaś mu usta pocałunkiem.

1) Jeessstttt!!!!! Cieszmy się, bo 4 dni go pisałam. A z Zaynem to ciężko dobrego napisać. Myślę że ten jest taki przeciętny.

2) Z boku jest ankieta, według niej co tydzień (może!!) będzie jakiś imagin, tylko muszą być jakieś głosy oddane.

3) To specjalnie dla Magdy jest w maku :* tylko zamiast frytek jest salatka bo zdrowsza :P

2 komentarze:

  1. Ahh, Zayn<3
    nareszcie;D


    btw, może sałatka zdrowsza, ale frytki lepsze;p

    OdpowiedzUsuń
  2. jezu, przeczytalam to i się zakochałam *.* jesteś genialna!!! do tego mój ukochany Zayn *.* oja, brak mi słów!!! + przy okazji zapraszam do siebie, gdzie pojawił się prolog. może będziesz zainteresowana ;) {wanna-feel-your-love.blog.onet.pl}

    OdpowiedzUsuń