sobota, 5 maja 2012

Rozdział 9

Święta, święta i po świętach. Po udanej wigilii i kolejnych dwóch świątecznych dniach wróciliśmy do Londynu. Dzień po nas wrócili chłopcy. Od razu powiedzieliśmy im, że jesteśmy ze sobą. Wszyscy bardzo się ucieszyli. No, nie wszyscy. Niall, zaraz gdy usłyszał wyszedł do ogrodu. Przeprosiłam wszystkich i poszłam za nim.
- Niall.. - podbiegłam do niego. Stał pod jednym z drzew.
- Czego chcesz? - nie patrzył na mnie.
- Niall, ja tylko..
- Mówiłaś, że jesteście tylko przyjaciółmi - ledwo powstrzymywał się od krzyku i płaczu.
- Niall - podeszłam do niego bliżej, położyłam dłonie na jego swetrze - ja go kocham - odwrócił głowę, chciałam jednak by na mnie teraz patrzył, więc ujęłam jego policzek i delikatnie przekręciłam jego głowę w moją stronę - ale Ciebie też kocham. Nie mogłam mu tego zrobić, nie w dzień jego urodzin. Jest dla mnie zbyt ważny, nie chcę Go znów stracić. I Ciebie też nie chcę.
- To jak to rozwiążemy? - ujął moją twarz w swoje dłonie.
- Nie wiem.. Wiem tylko, że nie możemy sobie publicznie okazywać uczuć, tylko przyjacielskie.
- Dlaczego?
- Lou zdążył się pochwalić swoją dziewczyną na twitterze, a z tego co mi Sam mówiła, to teraz cały świat mnie zna i pewnie będzie śledzić każdy mój ruch co, muszę przyznać, jest mi nie na rękę.
- Jakoś sobie z tym poradzimy. - przybliżył swoją twarz i delikatnie musnął moje usta. Nie mogliśmy pozwolić sobie na więcej, gdyż usłyszeliśmy nawoływania reszty z domu, do którego od razu się pokierowaliśmy.
30 grudnia. Dzień moich 21 urodzin. Szczerze, to czuję się staro. Serio. Trzy razy zmieniałam adres zameldowania, urodziłam syna, jestem na kontrakcie od kilku lat, faceta i drugiego potajemnego faceta, potocznie nazywanego kochankiem. Życiorys przeciętnej 50-cio latki, a tu dopiero 21...
Dzień upłynął mi spokojnie, aż do wieczora, kiedy to zrobiono mi niespodziankę. W domu państwa Windsor zebrali się gospodarze, Sam, Jason no i chłopcy. Odśpiewali 'Happy Birthday', złożyli życzenia, dostałam nawet drobne prezenty. No i na koniec był tort. Oczywiście czekoladowy, bo jaki inny mógłby być. Zanim chłopcy poszli do domu, razem z Sam zostałyśmy zaproszone do nich na Sylwestra. Zgodziłyśmy się, bo ani ja, ani ona nie miałyśmy żadnych planów. Z resztą i tak bym na niego poszła, bo przecież jednym z organizatorów był mój chłopak.
Koło trzeciej w nocy obudził mnie sms. Spojrzałam na wyświetlacz: Niall. Od razu się ożywiłam. Otworzyłam wiadomość: 'Muszę się z Tobą spotkać. Za 5 minut pod naszym domem'. Dobrze wiedziałam, po co chce się spotakać. Pragnęłam tego samego. Zeszłam po cichu na dół, by nikogo nie obudzić. Na to, co miałam na sobie narzuciłam tylko płaszcz, owinęłam się szalikiem i wsunęłam stopy w trampki. Wyszłam z domu. Totalny hardkor. Zimno jak cholera, a ja cienko ubrana, tylko płaszczyk. Szybko przeszłam pod dom chłopaków. Nigdzie jednak nie dostrzegałam Nialla. W końcu otworzył drzwi od jednego z samochodów zaparkowanych na ulicy. Szybko do niego wskoczyłam i odjechaliśmy.
- Niall, gdzie Ty mnie wieziesz? - zaśmiałam się. - Jest trzecia w nocy, wyrwałeś mnie z łóżka. Gdybym wiedziała, to bym się cieplej ubrała.
- Ale przynajmniej widać, że mnie kochasz, bo dla mnie wyszłaś z domu - spojrzał na mój strój - prawie nago.
- Powiedz mi, gdzie jedziemy..
- Gdzieś, gdzie będziemy sami.
Jechaliśmy jakieś 10 minut, aż zatrzymaliśmy się gdzieś za Londynem, w jakimś lesie czy coś.
- Niall, czy my zrobimy to kiedyś w jakimś normalnym miejscu. Na przykład w łóżku?
- Chyba w łóżku w IKEI - zaśmiał się - Chodź. Chcę Cię szybko odwieźć do domu byś nie zmarzła. - ściągnął kurtkę i przeniósł się na tylnie siedzenie.
- Teraz nagle taki opiekuńczy się zrobiłeś, co? - zrobiłam to samo. Zostawiłam płaszcz, usiadłam mu okrakiem na kolanach i oprałam się o oparcie kierowcy. Jeździł rękoma wzdłuż moich nagich ud. Spojrzałam na niego. Siedział w szarej koszulce i bokserkach, włosy miał rozwiane na wszystkie strony. Taki mi się podobał. Niewinny, a zarazem seksowny.
- Ściągnij ją - rozkazałam mu, a On posłusznie ściągnął koszulkę. Ukazała mi się jego idealna klata i brzuch. Jego jasna karnacja powodowała, że rosło we mnie pożądanie do tego ciała. Przysunęłam się do niego, wsunęłam dłoń w te jego blond włosy. Włożył dłonie pod moją koszulkę. Powoli ściągnął ją ze mnie. Jego oczom ukazały się moje nagie piersi. Powoli całował je, pieścił, ssał i przygryzał delikatnie sutki. Przymknęłam oczy, chciałam dokładnie czuć każde zetknięcie jego ust z moją skórą. One w tym czasie powędrowały po mojej szyi i złączyły się z moimi. Zetknięcie się moich piersi z jego nagą klatką piersiową spowodowały nagłe przyspieszenie bicia mojego serca. Niall całował wspaniale. Nie chciałam tego przerywać. On to zrobił. Znów pieścił moje piersi.
- Niall, nie każ mi dłużej czekać. Pragnę Cię... - nie musiałam długo czekać na odpowiedź. Położył mnie na siedzeniach, jednym ruchem ściągnął moje spodenki i swoje bokserki. Jego usta znów spotkały moje. Po chwili wszedł we mnie. Chciałam jęknąć, ale jego usta mi to uniemożliwiły. Poruszał się powoli, jedną ręką wspierał się na oparciu, drugą wsunął w moje włosy. Nagle przyspieszył, chciałam krzyczeć, ale on mi to uniemożliwiał. Całował mnie i pieprzył jednocześnie bez opamiętania. Nie mogłam oddychać w pewnym momencie. Byliśmy blisko upragnionego orgazmu. W końcu pozwolił mi oddychać. Krzyczałam przeraźliwie. Już wiem, dlaczego wywiózł mnie poza miasto. Jeszcze kilka chwil i byliśmy szczęśliwi. Niall usiadł na siedzeniu, a ja na nim. Dalej był we mnie. Ciężko oddychaliśmy, ale uśmiechaliśmy się. Oplotłam ręce wokół jego szyi. Ujął mój policzek i delikatnie pocałował w usta.
- Kocham Cię - powiedzieliśmy jednocześnie i zaśmialiśmy się.
- Kręci Cię to, że jestem starsza od Ciebie? - spytałam bawiąc się jego włosami i wykonując delikatne kółka biodrami.
- Bardzo, ale bardziej kręci mnie to, że jesteś tu ze mną. - to było słodkie. Pocałowaliśmy się jeszcze namiętnie i zaczęliśmy ubierać, przesiedliśmy się do przodu. Gdy wróciliśmy do domu była prawie 5 rano. Dałam Niallowi całusa w policzek i weszłam do domu. Nie kładłam się już spać. Poszłam do łazienki i wzięłam długą, ciepłą kąpiel.
*Niall* 
Wszedłem po cichu do domu. Zajrzałem do kuchni, by napić się wody, gdy niespodziewanie zastałem w niej Liama. 
- A Ty gdzie byłeś? - spytał. 
- Emm.. Byłem się... przejść. 
- Taak? W bokserkach? - pokazał na nie palcem. 
- Pojechałem na przejażdżkę. 
- Moim samochodem oczywiście. 
- Oj, Liam. Nie bądź zły. Nic mu się nie stało. 
- No ja myślę. Wiem, że pojechałeś z Mary. 
- Skąd Ty to.. Jak? 
- Nie jestem głupi. Widzę jak na nią patrzysz, a Ona na Ciebie. Tylko pamiętaj. Ona jest dziewczyną Louisa. Nie chcemy chyba, by On znów cierpiał. Pamiętasz co było ostatnim razem? 
- Tak, pamiętam. Depresja pół roku. Zero koncertów, zero wywiadów, zero wszystkiego. 
- No właśnie. Poza tym, nie skrzywdź jej. 
- Jak ja mógłbym ją skrzywdzić. Przecież mnie znasz. 
- No właśnie... Chodź lepiej spać. - objął mnie ramieniem i poszliśmy na górę. 


No i jest ciekawie. :D Zobaczymy co będzie dalej . Czekam na opinie :*

2 komentarze:

  1. "-Niall, czy my zrobimy to kiedyś w jakimś normalnym miejscu. Na przykład w łóżku?
    - Chyba w łóżku w IKEI "
    hahahah, padłam:D
    normalnie kocham Twoją wersję Niall'a:D

    OdpowiedzUsuń