poniedziałek, 7 maja 2012

Rozdział 11

W ciągu tych 2 tygodni spotkałam się z Louisem może ze dwa razy. Nawet nie wiem.. Jestem tak pochłonięta przygotowaniami do występu, że nie mam nawet czasu pobyć z własnym synem, a co dopiero z chłopakiem. Na szczęście znajdujemy chwilę w ciągu dnia, by choć przez tych kilka minut usłyszeć swoje głosy. To w dzień, zaś zawsze późno wieczorem prowadzę z Niallem bardzo nieprzyzwoite rozmowy. Też krótkie, ale za to bardzo zmysłowe. Ten gość nawet przez telefon potrafi doprowadzić mnie do obłędu.
Nadszedł dzień występu. Były to akurat urodziny Zayna. Przypomniałam sobie o tym na jakieś 30 minut przed wyjściem na scenę. Szybko wybrałam jego numer.
- Halo? - usłyszałam jego głos i jakiś szum.
- Cześć Zayn! Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin!
- Oh. Dzięki Mary, że pamiętałaś!
- Przepraszam, że nie mogę być z Wami. Pewnie świętujesz to z chłopakami no i Sam..
- Tak prawdę mówiąc, to z Sam jeszcze dziś nie rozmawiałem. A chłopaki szykują dla mnie jakąś niespodziankę. Ponoć 'męski wieczór'. Nie wiesz nic o tym?
- Nic a nic. Przepraszam Cię, ale zaraz mam występ i muszę się jeszcze przygotować. Jeszcze raz najlepszego.
- Spoko. My też wchodzimy właśnie do jakiegoś klubu. Nawet nie wiem jakiego, bo mam oczy przewiązane opaską - tu się oboje zaśmialiśmy - Jeszcze raz dzięki i powodzenia. - rozłączył się. Dokończyłam makijaż, szybko przypomniałam sobie cały występ.
- Tom! A tak właściwie, to gdzie Ci specjalni będą siedzieć? - krzyknęłam do niego. Podszedł do mnie, chwycił za biodro i podprowadził do sceny.
- Pierwszy rząd, boks zaraz pod sceną. Powinni już być. - wyjrzałam. Wszystkie miejsca były zajęte, prócz tego właśnie.
- A który z nich to ten szczególny? - spytałam oschle.
- Tyle wiem, że ma ciemniejszą karnacje niż pozostali. I pamiętaj - to jego 20 urodziny i mają być niezapomniane.
- Który pokój? - z niechęcią wyciągnęłam rękę.
- 213, tu masz klucz. Baw się dobrze - uśmiechnął się, ale to okropnie i zostawił mnie przy kurtynie.
Nienawidziłam tej części kontraktu, no ale nie miałam innego wyjścia. Na bardzo specjalne okazje, czyli jak ktoś da mnóstwo kasy, mam występować. Ponoć jestem za dobra by występować przed, jak to określił Tom, 'zwykłymi śmiertelnikami'. Dobrze, że tacy 'niezwykli' klienci zdażają się raz na pół roku. Cholernie nienawidzę tego, co robię.

*Niall*

Na 21 mieliśmy być w jakimś klubie. Nawet nie wiem jakim. Wszystko organizowali Harry i Louis, a po nich można spodziewać się wszystkiego. Przewiązali Zaynowi oczy, by nie podglądał. Ten miał z tego niezły ubaw. Z resztą my też. Zachowywał się jak totalny idiota. No ale mniejsza z tym. Mniej więcej 10 minut przed jakimś występem weszliśmy do niepozornego budynku. W środku jednak było już zupełnie inaczej. Ściany były pomalowane na czerwono lub czarno, na nich były jakieś małe lampki dające jednak dużo światła. W koło stało dużo mężczyzn obsługiwanych przez prawie nagie kobiety. Nie miałem złudzeń.
- Harry, czy my jesteśmy w .. - spytałem cicho.
- Burdelu? Tak.
- Choć to raczej klub ze striptizem połączony z burdelem. Czy coś takiego - dołączył się Lou - Ale ten jest ponoć najlepszy w całym Londynie, a nasz kochany Zayn - tu ściągnął mu w końcu z oczu tą cholerną opaskę - Załatwiliśmy dla Ciebie najlepszą dziewczynę, która tu pracuje.
- Ale wiesz. Liczymy po cichu, że się z nami podzielisz - zwrócił się do niego Harry, poruszając znacząco brwiami.
- Jesteście pieprznięci, obaj. - zaśmiał się Zayn - Przecież wiecie, że ja i Sam..
- Sam nie musi o niczym wiedzieć. Z resztą, poprosiłeś już ją o chodzenie? - Lou uwiesił mu się na ramieniu.
- No nie....
- No i widzisz! Problem z głowy. A teraz chodźcie. Zaraz się zacznie pokaz, a my mamy najlepsze miejsca.
Spojrzałem na Liama. Też nie był zadowolony z całego tego pomysłu, ale jak się bawić to na całego.
Weszliśmy do dużej sali. W dziwnym układzie stały jakby boksy? Po prostu - duże kanapy z czerwoną tapicerką, w kształcie litery 'U', a przed każdą stał stolik. Na wprost drzwi była ogromna scena, przysłonięta kurtyną. Większość miejsc była już pozajmowana.  Przeszliśmy przez całą salę i usiedliśmy w pierwszym rzędzie zaraz pod sceną. Od razu jedna z tych bardzo roznegliżowanych dziewczyn podeszła do nas i wzięła od Harrego zamówienie na drinki. Za chwilę wróciła z kilkoma rodzajami alkoholu i postawiła wszystko na stoliku. Liam bardzo mnie zaskoczył, bo powiedział:
- Jeżeli jesteśmy w taki dzień, w takim miejscu to symbolicznie mogę się z Wami napić.
Lou od razu z radością się na niego rzucił. Myślałem, że go udusi. No jeśli dla Liama jest to specjalne wydarzenie, to... Nie mam słów, tylko się napić. Udało nam się w piątkę wypić za Zayna, zanim zgasły wszystkie światła na sali. Zapanowała cisza. Kurtyna podniosła się. Na scenę, na dwóch jej końcach padły białe światła. Ujrzeliśmy dwie piękne dziewczyny siedzące w bardzo seksownej pozycji na czarnych krzesłach. Z głośników zaczęła lecieć wolna melodia, nadająca klimat całemu pomieszczeniu. Nagle osobne pojedyńcze białe światło padło na sam tył sali i oświetlił kolejną, jeszcze ładniejszą od poprzednich dziewczynę. Szczerze to z tych wszystkich, które tu widziałem to ta była najpiękniejsza. Była bardzo skąpo ubrana. Zaczęła iść w takt piosenki. Nie. Ona nie szła, ona tańczyła i to bardzo zmysłowo. Przystawała przy każdym napotkanym stoliku i albo dotykała mężczyzn, albo wykonywała kocie ruchy. Raz położyła się na stole i zaczęła wyginać. Od samego patrzenia zaczęło mi się robić gorąco. Z każdym krokiem zbliżała się do naszego stolika. Dziewczyny na scenie tańczyły zmysłowo wokół krzeseł. Wtem poczułem na swoich barkach Jej dłonie, przejechała delikatnie w dół po mojej klatce piersiowej i szybko w górę. Przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Koło mnie siedział Liam; jemu zrobiła to samo. Dalej siedział Zayn, którego ominęła. Potem Lou; schyliła się i pocałowała go w szyję. Aż zachichotał cicho. Na końcu siedział Harry. On to miał szczęście. Usiadła mu na kolanach. Lecz On gdy na nią spojrzał i w ogóle my wszyscy, nie mogliśmy uwierzyć własnym oczom. To była Mary. Już Harry miał coś powiedzieć, ale Ona przyłożyła mu palec do ust, by nic nie mówił i uśmiechnęła się. Wstała i podeszła do Zayna. Usiadła mu okrakiem na kolanach, wsunęła dłoń w jego włosy i pocałowała go namiętnie w usta. Nie wiedzieliśmy, o co chodzi. Zwłaszcza Louis. Siedział z otwartą buzią i gapił się jak Mary liże się z Zaynem. Ten to nawet się w to wciągnął, ujął jej policzek i pogłębiał pocałunek. W Lou aż się gotowało. We mnie z resztą też. Po chwili Ona wstała i śmiejąc się uroczo, wręczyła Zaynowi mały kluczyk z napisem '213' i weszła na scenę. Podeszła do obu dziewczyn. Zaczęły wspólnie tańczyć, dotykać się, po czym pocałowały się. Na koniec zdjęły górną część garderoby, zakryły rękoma piersi i rzuciły staniki w widownię. Ja złapałem od Mary. Spojrzała na mnie, puściła oczko uśmiechając się przy tym dość słodko i dziewczyny zeszły ze sceny. Kurtyna opadła a na sali słychać było oklaski, gwizdy i okrzyki radości. Całość trwała niecałe 30 minut. My byliśmy wstrząśnięci. Wstaliśmy i razem pokierowaliśmy się do pokoju 213. Zayn włożył klucz do zamka i przekręcił go. Otworzyliśmy lekko drzwi. Średniej wielkości pokój, ściany w jasnym kolorze, na środku duże łóżko. Oprócz tego toaletka, barek, stolik i dwa fotele. Na jednym z nich siedziała Mary w błękitnym szlafroku i piła jakiegoś drinka. Szybko weszliśmy do środka i zamknęliśmy drzwi.
- Co to miało być? - krzyknął na nią Louis. Nigdy w stosunku do niej taki nie był.
- Louis, ja jestem profesjonalistką. - mówiła nadzwyczaj spokojnie - Nie mogłam się inaczej zachować. Wiesz, przeżyłam lekki szok, gdy Was z daleka zobaczyłam, ale to jest moja praca. Nie mogę sobie pozwolić na żadną prywatę. Chociaż.. Tego całusa w szyję to dostałeś ode mnie tak poza programem. - zaśmiała się. W ogóle mówiła o tym, jakby to co przed chwilą się stało było najnormalniejszą rzeczą na świecie.
- Usiądźcie - wskazała na łóżko.
- Nie! - warknął Louis.
- Jak chcecie. - mówiąc to rozsiadła się wygodniej w fotelu. Miała bardzo krótki ten szlafrok, gdyż odkrywał on całe jej długie i piękne nogi. - 5 lat temu, gdy tu przyjechałam nikt nie chciał dać mi pracy. Dopiero Tom się ulitował. Najpierw to tu sprzątałam. To nie było przyjemne sprzątać pokoje po tych wszystkich napalonych facetach. - na jej twarzy pojawił się grymas, ale zaraz znikł -  Po kilku miesiącach podpisałam kontrakt. Najpierw byłam kelnerką, potem tak jak Alison i Jessica występowałam jako tło co wieczór. W końcu dostałam 'awans' i sypiałam z tymi wszystkimi facetami. Jednak po każdej nocy dostawałam od każdego jakąś kasę ekstra i pochwały u Toma. Okazało się, że jestem najlepsza w łóżku z tych wszystkich dziewcząt, które tu pracują. Tak więc od jakichś dwóch lat daję występy połączone z nocą tylko raz na jakieś pół roku, bo co tyle przychodzi ktoś, kto płaci mnóstwo kasy i chce niezapomnianej nocy. A co wieczór jestem kelnerką i to mi wystarcza. I tak dostaje za to dużą kasę. Wystarcza na przeżycie. Jakieś pytania? - uśmiechnęła się i upiła trochę z kieliszka.
- Dlaczego nie poszukasz sobie innej pracy? Przecież jesteś mądra, zdolna.. - zaczął Liam, który od natłoku informacji jednak usiadł.
- Nie mogę. Liczyłoby się to z zerwaniem kontraktu, a to z kosztami. Nie, nie.. Muszę go najpierw skończyć. Dopiero potem mogę zacząć coś nowego.
- A ile Ci jeszcze zostało? - spytał Zayn.
- 5 lat. No niecałe.
- Dlaczego aż tyle?
- Gdy tu przyszłam, miałam prawie 16 lat. Byłam młoda, więc mogłam go podpisać na dłuższy okres, tak więc od razu wzięłam 10 lat, nie licząc się z tym, co będzie później.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś? - Louis kucnął przed nią, ujął jej dłonie i spoglądał w oczy.
- Gdybym Ci powiedziała, nie chciałbyś mnie znać na pewno. - jej głos zaczął się łamać.
- Co Ty wygadujesz? Przecież..
- Louis! Jestem kurwą! Nikt się z takimi nie zadaje! - krzyczała przez łzy, które ściekały po jej policzkach.
- Nie mów tak o sobie - w końcu się odezwałem.
- A jak mam o sobie mówić? - spojrzała na mnie - Nienawidzę tej pracy, tego miejsca! Nienawidzę siebie za to co robię! - wpadła w jakiś szał, wstała z fotela i podeszła do drzwi i walnęła w nie pięścią, po czym zaczęła płakać. Osunęła się po nich na ziemię. Usiadłem koło niej i objąłem ją. Wtuliła się we mnie.
- Ja nie chcę tak żyć.. - wyszeptała.
- Chodź, zabieramy Cię do domu.
- Nie mogę. Nie teraz. Jeśli dziewczyny zobaczą, że wyszłam po pół godzinie to zaczną mną gardzić, bo wyjdzie na to, że nie sprostałam zadaniu. Mogę wyjść dopiero rano..
- Rano? - zdziwił się Lou.
- Normą u mnie jest, że klient wychodzi koło 5 nad ranem a ja kilka minut po nim. - Mary już się trochę uspokoiła, oparła głowę o moje ramię. - Popsułam Wam wieczór. Przepraszam Zayn. - posłała mu smutne spojrzenie.
- Nie, to moja wina. To był głupi pomysł. - odezwał się w końcu Harry. Leżał na łóżku i gapił się w sufit.
- Idźcie, zabawcie się. Noc jeszcze młoda. - uśmiechnęła się lekko -  Tylko jeden z Was musi tu ze mną zostać. - tu spojrzała na mnie.
- Niall, zostaniesz z nią? - to pytanie padło z ust Louisa. Myślałem, że będzie się wyrywał do tego by z nią zostać a tu prosi mnie...
- Jasne. - uśmiechnąłem się do niego. Podnieśliśmy się z ziemi. Każdy przytulił się z Mary i wyszli. Zostaliśmy sami. Podeszła do dużego okna. Musiała poluzować wiązanie od szlafroka, bo opadł z jednego jej ramienia odsłaniając kawałek swoich nagich pleców. Podszedłem do niej. Delikatnie przejechałem wierzchem dłoni po jej ramieniu.
- Niall.. - obróciła się do mnie, spojrzała w oczy, jej zgrabne dłonie zaczęły rozpinać moją koszulę...

Mam nadzieję, że jako tako udało mi się przełożyć moją wizję na 'papier'. Oczywiście lepiej wyglądało to w mojej głowie. Końcówka.. Bez komentarza, jak zwykle nie wyszła. Ale całość myślę że dobrze.
W komentarzach prosiłabym o jakieś sugestie co może stać się z naszą trójką.. :*

2 komentarze:

  1. kurcze, gdy w pisałaś coś o występach,myślałam że Mary będzie śpiewać!o.O
    tego się kompletnie nie spodziewałam...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ekstra:)Muszę wiedzieć co dalej ;)

    OdpowiedzUsuń