sobota, 5 maja 2012

Rozdział 10

O 20 poszłyśmy do chłopaków. W środku było już trochę ludzi. Widać zabawa zaczęła rozkręcać się już nieco wcześniej. Zayn od razu zaopiekował się Sam. Coś czułam, że On ma do niej słabość. Ona z resztą też. Ciągle o nim nawija.
Stałam sobie przy jednym z filarów, gdy podszedł do mnie Louis.
- Co taka piękna dziewczyna robi tutaj sama? - położył dłonie na moich biodrach, a ja opłotłam swoje wokół jego szyi.
- Czeka na swojego księcia z bajki - uśmiechnęłam się do niego zalotnie, na co on pocałował mnie.
- Jak zawsze pięknie wyglądasz.
- Dziękuję.
- Chodź, tej nocy jesteś tylko moja - weszliśmy w tłum bawiących się ludzi. Głośna muzyka, mnóstwo alkoholu, opary dymu papierosowego. To wszystko połączone w jedno lekko mnie odurzyło. Louis cały czas ze mną był, nie szczędziliśmy sobie czułości. Jakoś tak wyszło, że zaraz po północy wylądowaliśmy razem w jego pokoju. Szybko pozbyliśmy się górnej części garderoby. Położył mnie na łóżku. Całował mnie po szyi, obojczyku, doszedł do piersi. Delikatnie je całował, zaczął schodzić coraz niżej. Nagle drzwi do pokoju się otworzyły. Szybko złapałam jakąś poduszkę i się zakryłam.
- Loui.. - to był Niall. Stał w drzwiach jak wryty i patrzył się na nas, a raczej w moje oczy. Było mi strasznie głupio.
- Em. Louis, Harry Cię szuka. Ale wy chyba jesteście zajęci. Powiem mu, że..
- Nie, spoko. Już idę. - Lou założył koszulkę, dał mi całusa i wyszedł. Niall dalej stał w drzwiach.
- Wejdź i zamknij drzwi. - powiedziałam. Zrobił to. - Pomożesz mi? - ubrałam stanik, ale nie byłam w stanie sama go zapiąć. Usiadłam do niego tyłem. Usiadł za mną i zapiął go. Potem przejechał dłońmi po moich plecach i musnął moją szyję. Odwróciłam się do niego przodem, popchnęłam go na łóżko i usiadłam na nim. Uśmiechał się nieziemsko. Powoli rozpinałam guziki od jego śnieżnobiałej koszuli. Gdy doszłam do końca podniósł się, objął i pocałował. Jego usta pragnęły moich. Przyssał się do nich. Wtem zadzwonił mój telefon.
- Niall..
- Nie odbieraj.
- Ale to może coś z Jasonem
- No dobra - puścił mnie. Szybko dobrałam się do torebki i wyciągnęłam z niej telefon. Nie patrząc, kto dzwoni odebrałam.
- Tak?
- Szczęśliwego Nowego Roku, Mary! - tak, ten wesoły głos należał do mojego szefa.
- Tobie też, Tom. - uśmiechnęłam się do Nialla. On widząc mój uśmiech przysunął się do mnie i zaczął delikatnie całować mój bark. - A teraz powiedz, o co chodzi, bo jeśli dzwonisz w taki dzień, o takiej porze, to musi to być coś na prawdę ważnego.
- A jest, jest. Rano dostałem potwierdzenie i teraz jestem już pewien.
- Pewien czego?
- Kilku przyjaciół robi niespodziankę jednemu z nich. Zapłacili dość sporo, więc przyszykuj się. Masz zrobić dobry występ. Do pomocy masz Jessice i Alison. Premiera 12 w sobotę. Resztę uzgodnimy, jak przyjdziesz. Zgadzasz, się?
- No ni..
- Pewnie, że się zgadzasz. Nie masz wyboru. No to miłej zabawy. Pa - rozłączył się. Nie lubiłam nigdy tych jego niespodziewanych telefonów. No ale cóż. Kontrakt to kontrakt i nie ma nic do gadania. Musiałam mieć smutną albo raczej bardzo zamyśloną minę, bo Niall to zauważył. Położył się obok, podparł głowę jedną ręką, drugą smyrał mnie po ręce.
- Kochanie, coś nie tak?
- Nie, wszystko w porządku. Chodźmy na dół. - szybko wstałam i ubrałam bluzkę. W czasie gdy zakładałam buty, zapiął swoją koszulę. Wyszliśmy z pokoju i zeszliśmy do gości jak gdyby nigdy nic. Liam do nas podszedł.
- Niall, co Ty masz na kołnierzyku? - spojrzałam na niego. Moja szminka. Ten szybko pobiegł na górę. Nikt tego nawet nie zauważył. Wszyscy byli pijani. No prócz Liama, który nie pije.
- Louis na Ciebie czeka - wskazał na kanapę, na której siedział Zayn, a na jego kolanach Sam. Oczywiście całowali się i to bardzo. Zapomnieli o Bożym świecie chyba. Koło nich siedział Lou i się im przyglądał. Obok niego był Harry, głowę położył na jego ramieniu i trzymał go za... Dlaczego Harry trzyma rękę na kroczu Louisa? Podeszłam do nich. Nie zauważyli mnie.
- Lou, kochanie.. - od razu się wybudził z transu. Odepchnął Harrego, który był kompletnie zalany i już nie kontaktował, i który leżał teraz na boku na kanapie i po prostu spał. Lou wziął mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Posadził mnie na swoich kolanach i pocałował.
- Tęskniłem.
- No jakoś w to nie wierzę. Miałeś dobre towarzystwo Harrego.
- Ale On mnie opuścił. Z resztą, Twoje towarzystwo jest o wiele lepsze i ciekawsze - po tych słowach wpił się w moje usta i długo nie przestawał mnie całować.

*Niall*

- Lepiej? - przebrałem się w zwykłą koszulkę. Zszedłem na dół do Liama.
- I tak nikt nie zwróci uwagi. - rzucił tylko.
- No wiesz! To mogłem się w ogóle nie przebierać! Gdzie jest Mary?
- A gdzie może być. Siedzi tam z Louisem - wskazał na kanapę w rogu salonu. Ona siedziała na jego kolanach i całowali się. Serce mi się ścisnęło na ten widok. Nie mogłem na to patrzeć. Liam położył dłoń na moim ramieniu.
- Niall, wiem, że to co teraz widzisz Cię rani, ale dopóki oni są razem to będziesz musiał to znosić.

Głupia końcówka, jakoś mi nie wyszła. Nie wiedziałam co napisać. Pozdro :*

2 komentarze:

  1. ah, mam wrażenie że Niall w końcu nie wytrzyma widoku Mary i Lou razem;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejciu świetny ten rozdział <3
    http://this-is-not-a-dream-this-is-a-love.blogspot.com/ <--- dopiero zaczynam nowy blog. Wbijesz, dodasz komentarz i zostaniesz obserwatorką ? Ja u cb juz to zrobiłam <3

    OdpowiedzUsuń