wtorek, 22 maja 2012

IMAGINE #3

Słyszysz delikatny szum lazurowej wody oceanu, zachodzące słońce muska jeszcze Twoją bladą skórę. Chwytasz garścią jasny piasek i powoli go wysypujesz. Zakochałaś się w tym miejscu, choć jesteś tu dopiero kilka godzin.
Zaraz po tym, jak przylecieliście na wyspę, pojechaliście do wynajętego domku przy prywatnej plaży. Nie czekając chciałaś wykorzystać cudowną pogodę, tak odmienną od tej angielskiej. Przebrałaś się w skąpe bikini, zabrałaś koc, butelkę wody, krem z filtrem, na głowę założyłaś kapelusz a na nos swoje ulubione czarne Ray Bany i tak wyszłaś. Ułożyłaś się wygodnie na złocistym piasku, wysmarowałaś kremem całe ciało, przyglądając się przy tym okolicy. Mieszkaliście w zatoce. Mieliście duży domek, własną plażę, kilkaset metrów dalej widać było niewielki jacht, który Louis pewnie też wynajął na wasze wspólne miesięczne wakacje na Hawajach. Byliście ze sobą już trzy lata, zwiedziłaś z nim tyle niezwykłych miejsc na całym świecie, ale to tu mogłabyś zostać do końca życia u jego boku. Ściągnęłaś górną część kostiumu, położyłaś ją obok na kocu i ułożyłaś się na plecach. Przymknęłaś trochę oczy i rozkoszowałaś się ciepłym słońcem, szumem oceanu, śpiewem ptaków i delikatnym powiewem wiatru. Po jakichś 30 minutach przewróciłaś się na brzuch otwierając przy tym oczy. Podparłaś brodę na dłoniach i patrzyłaś jak Twój mężczyzna krząta się na tarasie waszego królestwa. Uśmiechnęłaś się na ten widok i znów zamknęłaś oczy. Przysnęłaś na chwilę. Śniło Ci się, że Lou siedzi teraz na Twoich nogach i delikatnie masuje Twoje plecy. Było to tak realistyczne jak nigdy. Zaczęłaś mruczeć z zadowolenia. Wtem poczułaś, jak ktoś Cię całuje. Otworzyłaś oczy i obróciłaś się gwałtownie na plecy. To nie był sen. Twój osobisty kochanek na prawdę masował i całował Twoje ciało. Teraz siedział na Tobie okrakiem i przyglądał Ci się z uroczym uśmiechem przyszytym do twarzy. Miał na sobie bermudy, które pomogłaś mu wybrać przed wyjazdem. Widok jego ciała zawsze powodował u Ciebie dreszcze. Sunęłaś dłońmi po jego wyrzeźbionym brzuchu i klatce piersiowej.
- Mógłbym oglądać taki widok codziennie, do końca życia..
- Ja też - przeniosłaś jedną dłoń na jego kark i przyciągnęłaś go do siebie. Jego chłodna klata dotknęła Twoich rozgrzanych od słońca piersi. Przeszedł Cię przyjemny dreszcz. Czułaś jak sutki stają Ci na baczność. Patrzyliście sobie w oczy, po czym przybliżyłaś go jeszcze bardziej do siebie i zatopiłaś usta w namiętnym pocałunku. Był przy tym delikatny, jak zawsze. Zjechałaś trochę niżej i muskałaś wargami jego szyję.
- Tutaj? - spytał szeptem.
- Na to będzie jeszcze czas.. - szepnęłaś między jednym a drugim pocałunkiem.
- Jacht? - zaśmiał się cicho.
- Też nie.. - zjechałaś dłońmu na poziom jego pośladków. Boże! Sama chciałabyś mieć taki tyłek! Zawsze mu go zazdrościłaś, choć on ciągle Ci powtarza, że twój jest o wiele lepszy. Patrząc mu w oczy, przygryzłaś dolną wargę i uszczypnęłaś go tam. 
- Auu ! - krzyknął, co rozbawiło Cię - Jesteś bardzo niegrzeczna, zasługujesz na karę.
- Właśnie na to czekałam. - wyślizgnęłaś się spod niego i ruszyłaś w stronę domku. Patrzył za Tobą, jak idziesz i zmysłowo kręcisz tyłkiem. Robiłaś to specjalnie, wiedziałaś, że to go nakręca jeszcze bardziej na seks. Wiatr rozwiewał nieco Twoje długie włosy opadające na nagie plecy i piersi. Przy drzwiach stanęłaś, oparłaś się o futrynę i spojrzałaś za siebie. Siedział na kocyku i oglądał zachód słońca. Kochałaś go i dlatego nie powiedziałaś mu, że będą to Wasze ostatnie wspólne wakacje, we dwoje...
Wypakowałaś trochę swoich rzeczy i poszłaś wziąć orzeźwiający prysznic. Stałaś pod letnią wodą dosyć długo. Na tyle by on mógł wszystko przygowować. Wyszłaś z łazienki owinięta tylko kremowym ręcznikiem, z delikatnym makijażem, włosy upięte w kok traciły po bokach kosmyki opadające na twoją twarz. Czekał na ciebie w sypialni. Wszędzie było mnóstwo płatków róż, małe świeczki porozkładał po całej podłodze. Jak się postara to potrafi być romantyczny. Stał przy drzwiach w stroju kelnera, to znaczy miał na sobie tylko taki biały fartuszek i czarną muszkę na szyi. W jednej ręce trzymał tacę z dwoma kieliszkami szampana i chusteczką postawioną pomiędzi nimi. Wzięłaś jeden i upiłaś trochę napoju. On zrobił to samo, dalej trzymając tacę. Podniosłaś chusteczkę, by otrzeć usta i ujrzałaś małe czerwone pudełeczko. O mało co nie wypuściłaś kieliszka z dłoni. Louis odstawił oba na bok wraz z tacą, uklęknął przed Tobą i otworzył pudełko.
- [T.I], czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją panią Tomlinson?
Patrzyłaś na niego i nie mogłaś uwierzyć. Mężczyzna Twojego życia właśnie Ci się oświadczył.
- Oczywiście, że tak! - uśmiechałaś się, on jeszcze bardziej. Podałaś mu dłoń, by założył Ci pierścionek. Wstał, chwycił Cię w talii, podniósł i okręcił kilka razy.
- Kocham Cię! - cały czas powtarzał całując Cię w sam środek ust.
- Louuuisss!! - krzyczałaś przez śmiech - Wariacie! Postaw mnie!
Od razu to uczynił, ale nie wypuszczał Cię ze swojego uścisku. Malutkie pocałunki składał na Twojej twarzy, szyi, ramionach. Uwolniłaś go z muszki. On odsunął twarz od Twojego ciała i powoli odwinął ręcznik, którym byłaś okryta. Gdy ujrzał ciało swojej świeżo upieczonej narzeczonej, wypuścił materiał z rąk. Przyglądał Ci się uważnie przygryzając przy tym dolną wargę bardzo mocno. Przybliżyłaś się do niego i rozwiązałaś sznureczek od fartuszka, który również opadł na ziemię. Teraz staliście oboje nadzy na przeciwnko siebie i przyglądaliście się sobie.
- To co, przyszła Pani Tomlinson,  zaczynamy? - spytał w swoim uroczym akcencie, który bardzo Cię podniecał.
- Z chęcią, Panie Tomlinson.. - odrzekłaś głosem przesiąkniętym erotyką. Rozpuścił Twoje włosy tak, że opadły na twe plecy zakrywając je w połowie. Ujął Twoją twarz w dłonie i zaczął całować bez opamiętania. Ty wykorzystując to chwyciłaś jedną ręką jego członka i jeździłaś nią powoli w górę i w dół. Uśmiechnął się, wyczułaś to podczas pocałunku. Przyspieszyłaś. Jego oddech stał się płytszy, oderwał się od twych ust i nie puszczając Cię, patrzył w Twoje oczy. Te jasne, cudowne oczy przepełnione były teraz pożądaniem i radością. Czułaś pod palcami jak krew dopływa do tego organu, zaczyna pulsować. Przestałaś pocierać. W momencie, gdy On miał już szczytować, przerwałaś mu. Pchnął Cię na łóżko i mocno wszedł w Ciebie. Jęknęłaś z bólu.
- Obiecałem, że dostaniesz karę i dotrzymam tego. - szepnął Ci do ucha.
Poruszał się początkowo powoli, chcąc dać Ci dużo przyjemności z tego. Pieścił przy tym Twoje piersi, całował je oraz całe ciało. Lecz Ty zaczełaś go błagać o więcej. Nie musiałaś długo tego robić. Przyspieszył tempo. Przymknęłaś oczy i pojękiwałaś, co jakiś czas wydając z siebie drobny krzyk. On sapał i jęczał Twoje imię. Dobijał mocno do Ciebie a Ty wygięłaś się w łuk. Wreszcie osiągnęliście szczęście. Opadliście na łóżko koło siebie. Leżeliście na plecach, patrzylście się w sufit i łapaliście oddech. Nagle zaczęłaś się śmiać, sama nie wiedziałaś z czego. Spojrzał na Ciebie i dał całusa w policzek.
- A to za co?
- Za to, że jesteś tu ze mną, Kochanie.
Powiedział to z taką słodką miną, że teraz Ty zaczęłaś go całować. Usadził Cię na sobie. Cała zabawa zaczęła się od nowa. Teraz Ty nadawałaś swoje tempo. Wykonywałaś ruchy w przód i w tył, dłonią stymulując łechtaczkę. Twoje jęki wypełniały cały dom. Nie minęło kilka minut i znów nadeszło szczęście, tak jak kilka razy jeszcze tej nocy.

Rano obudziłaś się dość późno, bo koło 11. W łóżku byłaś sama. Louis zostawił Ci liścik.
Kochanie, gdy się obudzisz, pójdź do salonu, tam czeka na Ciebie prezent. xx
Szybko wyszłaś spod kołdry, założyłaś jego białą koszulę wiszącą na fotelu. Ledwo zakrywała Ci tyłek,no ale przecież jesteś tu sama. Powędrowałaś do odpowiedniego pomieszczenia. Tam znalazłaś duże płaskie pudełko przewiązane czerwoną wstążką. Rozwiązałaś ją i zajrzałaś do środka. Była tam krótka biała sukienka, welon i białe szpilki. Znalazłaś też kolejny liścik. Chcę byś założyła to i spotkała się ze mną na plaży o 17. Tylko nie wychodź do tego czasu z domu xx
Intrygujące, ale postanowiłaś działać zgodnie z instrukcją. Zjadłaś śniadanie, odświeżyłaś się, trochę poleniuchowałaś. Była 16, gdy zaczęłaś się szykować. Ubrałaś sukienkę, upięłaś włosy, a w nie wpięłaś welon. Makijaż, buty i równo 17 wyszłaś przed dom. Zaniemówiłaś. Przy samym brzegu morza stał Louis, w białej koszuli i zwiewnych spodniach. Koło niego ksiądz. Przed nimi było kilka krzeseł, na których siedzieli wasi rodzice, rodzeństwo i reszta zespołu. Droga do Twojego wybranka była usłana płatkami róż. Zdjęłaś buty i boso szłaś po piasku do niego. Uśmiechy nie schodziły z waszych twarzy.
Ceremonia była krótka. Od razu powiedzieliście sobie 'Tak', Harry podał wam obrączki i na koniec pocałowaliście się.
- Kocham Cię. Dziękuję Ci za to. - szepnęłaś mu do ucha, gdy go przytulałaś.
- Jesteś moim skarbem, którego nie chcę stracić. - odpowiedział. Po waszym ślubie odbyła się kolacja, po której goście odjechali, a następnego dnia wrócili do domów. Wy obchodziliście miesiąc miodowy w swoim małym świecie.
Tak. Miesiąc. Tyle trwało wasze małżeństwo. Gdy wróciliście do Londynu od razu skierowałaś się na kolejną chemioterapię. Twój organizm jednak jej nie wytrzymał. Odeszłaś, zostawiając go z wspomnieniami. Louis wiedział, że możesz umrzeć, dlatego zrobił to wszystko dla was. Nigdy później nie związał się z nikim innym, gdyż kochał tylko Ciebie.

Wesołe, ekscytujące, smutne, dramatyczne.. Dużo się stało. Szczerze to jestem dumna z tego tekstu. Długo go tworzyłam, chciałam by taki był. Z początku miałam na niego inny pomysł z innym chłopakiem, ale wydaje mi się, że tak jest lepiej.
Od teraz będą IMAGINOWE PONIEDZIAŁKI. Będę starała się pisać imaginy na każdy początek tygodnia. Co o tym sądzicie? :**
Dziękuję za ilość odwiedzin xx

5 komentarzy:

  1. Awwww, kocham to<3
    pod koniec miałam łzy w oczach!

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialne. Serio, jestem pod wrażeniem pomysłu i oczywiście wykonania. Jeśli chodzi o "Imaginowe poniedziałki" to jestem jak najbardziej na tak :) Xx @withoutascrip

    // http://withoutascrip.blogspot.com/ //

    OdpowiedzUsuń
  3. Matko, dziewczyno. To jest wprost genialne. Pisz więcej takich imaginów. Szkoda tylko, że tak smutno się skończyło, ale to w końcu opowiadanie. Masz talent :)

    OdpowiedzUsuń